Pod koniec maja w szpitalu w Nowym Targu zmarła 33-letnia kobieta w piątym miesiącu ciąży.
- „W tym konkretnym przypadku początkowo wszystko było dobrze. Pacjenta otrzymała dużą dawkę antybiotyku, który na podstawie doświadczeń powinien obejmować również bakterie, które najczęściej powodują zakażenie. Niestety okazało się, że bakteria jest oporna na ten antybiotyk i przyszedł taki moment, w którym pogorszyły się parametry zakażenia. Był to moment, w którym należało tę ciążę zakończyć. Nie wiadomo, czy pacjentkę udałoby się uratować, ale przynajmniej byłoby poczucie, że zrobiono wszystko w tym kierunku”
- wyjaśniał po tragedii konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Krzysztof Czajkowski.
Sprawę próbują wykorzystać środowiska lewicowe, przekonując Polaków, że lekarze nie zdecydowali się na zakończenie ciąży przez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, w którym za niekonstytucyjną uznano przesłankę pozwalającą na dokonanie aborcji w przypadku wykrycia choroby dziecka. Pod emocje wywoływane przez aktywistki tzw. „Strajku Kobiet” postanowili podpiąć się politycy Platformy Obywatelskiej.
- „Jesteśmy tutaj, by jeszcze raz zażądać od Jarosława Kaczyńskiego prostego słowa przepraszam. Żeby wreszcie przeprosił za te osiem lat deptania praw kobiet, za osiem lat, w których Polki nie czują się bezpiecznie we własnym kraju, żeby przeprosił za ten jego rechot, kiedy przychodzi do omawiania praw podstawowych […] ale przede wszystkim, by Kaczyński wreszcie przestał się chować za wyrokiem pseudotrybunału”
- mówił na dzisiejszej konferencji prasowej szef klubu KO Borys Budka.
Przekonywał, że Jarosław Kaczyński „politycznie doprowadził do tego, że Polki boją się rodzić, że Polki boją się o swoją przyszłość, że dzisiaj Polki nie mogą czuć się bezpiecznie we własnym kraju”.
Głos zabrała też Barbara Nowacka.
- „Przypominamy, że polityczną odpowiedzialność za śmierć Doroty i wielu innych kobiet ponosi Kaczyński, ponosi Ziobro, ponoszą ci wszyscy posłowie PiS i Konfederacji, którzy podpisali się pod haniebnym wyrokiem pseudotrybunału”
- mówiła, mając najpewniej na myśli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przesłanki pozwalającej na aborcje w przypadku podejrzenia choroby dziecka.
Poseł Monika Rosa z kolei, apelując o oddanie głosu na Koalicję Obywatelską w jesiennych wyborach parlamentarnych oświadczyła, że jeżeli KO te wybory wygra, zliberalizuje prawo aborcyjne, „przywróci edukację seksualną w szkołach” i dofinansuje in vitro.
Tymczasem rzecznik PiS Rafał Bochenek, w odpowiedzi na zarzuty, wedle których obecne prawo aborcyjne przyczynia się do śmierci kobiet, zaprezentował dane dot. zgonów okołoporodowych w Polsce.
- „Na podstawie obowiązujących przepisów prawa, w przypadku zagrożenia, lekarz zawsze ma OBOWIĄZEK ratowania życia i zdrowia kobiet w ciąży. Jeżeli tego nie robi,to łamie prawo! Od lat te przepisy są niezmienione. To w czasach PO-PSL najwięcej było zgonów okołoporodowych kobiet”
- przypomniał polityk.
Ależ w tym @tvn24rozmowa boicie się prawdy❌️ Panie red. @KonradPiasecki, czy pokażecie swoim widzom, że prawdziwe piekło kobiet na porodówkach odbywało się w czasach rządu PO-PSL? To wtedy najwięcej kobiet umierało... Trzymajmy się konkretów👇 https://t.co/7hY7QKFT4Z
— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) June 15, 2023
