Dotarcie do finału turnieju bokserskiego to ogromny i niespodziewany sukces dla Polski. To pierwszy olimpijski finał polskiego boksu od 1980 roku. Okazuje się jednak, że nawet w Polsce Julia Szeremeta musi mierzyć się z niechęcią z uwagi na to, że nie zamierza podporządkowywać się poprawności politycznej. 20-latka w wyborach samorządowych startowała do Sejmiku Lubelskiego z listy Konfederacji i Bezpartyjnych. Teraz natomiast nie boi się zabrać głosu ws. kontrowersji dot. jej jutrzejszej rywalki.

- „Żeby zdobyć złoto, jeszcze chłopu muszę naklepać”

- napisała.

W zaplanowanej jutro na godz. 21:30 finałowej walce Polka zmierzy się reprezentującym Tajwan Lin Yu-Ting. To zawodnik identyfikujący się jako kobieta, jednak w ubiegłorocznych mistrzostwach świata został zdyskwalifikowany. Międzynarodowa Federacja Bokserka nie dopuściła go do walki, ponieważ nie przeszedł testów płci. To nie przeszkadza jednak nie tylko organizatorom IO, ale również polskiej Lewicy.

- „Teraz Konfederacja będzie nazywać mężczyzną każdą kobietę, która nie ma długich blond włosów?”

- grzmi na X.com Anna Maria Żukowska.

- „Nie, tylko tych, którzy mają parę chromosomów XY”

- odpowiada jeden z internautów.