- Ministerstwo Spraw Zagranicznych pozostaje w nieustannym kontakcie z Ambasadą RP w Moskwie – czytamy w dalszej części polskiego resortu spraw zagranicznych.

Komunikat polskiej dyplomacji dotyczy wydarzeń w Rosji, gdzie grupa Wagnera współpracująca dotychczas z reżimem w Moskwie wypowiedziała posłuszeństwo Putinowi i ruszyła na Moskwę.

Prezydent Rosji Władimir Putin w sobotnim nadzwyczajnym wystąpieniu nazwał – nie wymieniając jego nazwiska - Prigożyna zdrajcą, oskarżając o wywoływanie chaosu w kraju. Działania Wagnerowców porównał do przewrotu bolszewickiego z 1917 roku.

Lider współpracującej z rosyjskimi wojskami w inwazji na Ukrainę najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn przekazał, że oddziały regularnej rosyjskiej armii zaatakowały obóz najemników, co poskutkowało licznymi ofiarami śmiertelnymi” – czytamy na portalu tysol.pl.

Prigożyn oświadczył ponadto, że zamierza on "przywrócić sprawiedliwość" w siłach zbrojnych. Wezwał też do nie okazywania mu sprzeciwu.

W sobotę w godzinach porannych grupa Wagnera zajęła bez wystrzału kwaterę Południowego Okręgu Wojskowego w Rostowie nad Donem, a żołnierze złożyli broń.

Prigożyn wezwał następnie do przybycia ministra obrony Siergieja Szojgu oraz szefa sztabu generalnego Walerija Gierasimowa oraz zagroził, że ich odmowa do przyjazdu spotka się z "pójściem na Moskwę" jego najemników.

Według informacji przekazanych przez agencję Reutera, wagnerowcy przejęli również kontrolę nad obiektami wojskowymi w Woroneżu.