Elijahu jest w rządzie Netanjahu ministrem spraw jerozolimskich i dziedzictwa. W wywiadzie radiowym stwierdził, że w Strefie Gazy "nie ma osób niewalczących". Dopytany następnie, czy wobec tego możliwe jest użycie broni atomowej w Strefie Gazy, odparł: "to jedna z możliwości".

Jair Lapid, lider opozycyjnej partii Jesz Atid, wezwał Netanjahu do natychmiastowej reakcji na słowach Elijahu i odwołanie go ze stanowiska ministra.

Sam Netanjahu ocenił, że wypowiedź o możliwym użyciu broni jądrowej w Strefie Gazy jest "oderwana od rzeczywistości".

"Izrael i IDF działają zgodnie z najwyższymi standardami prawa międzynarodowego dla uniknięcia krzywdy dla osób postronnych" - głosi oświadczenie Netanjahu.

Jak poinformował izraelski dziennik Haaretz, Elijahu został przez Netanjahu zawieszony w pracach rządu. Zawieszenie potrwa aż do odwołania. 

Tymczasem ugrupowanie Otzma Jehudit, z którego pochodzi zawieszony minister, stanęło w jego obronie. Itamar Ben-Gwir, lider tej partii, stwierdził, że rozmawiał w tej sprawie z Elijahu, zdaniem którego te słowa stanowiły przenośnię.

To samo powiedział sam Elijahu, pisząc na X, że stwierdzenie o atomie ma charakter metaforyczny".

"Zdecydowanie wymagana jest jednak silna i ponadproporcjonalna reakcja na terroryzm, który wyjaśni nazistom i ich zwolennikom, że terroryzm nie jest interesujący" - ocenił.