Wśród pozostałych hierarchów amerykańskich, którzy potępili poglądy kard. McElroya, znaleźli się m.in.: abp Charles Chaput, bp James Conley, abp Joseph Naumann, bp. Joseph Strickland, abp Samuel Aquila. Jak zauważa Charles S. LiMandri z „Life Site News”, odpowiadając swoim krytykom kard. McElory „w sposób wyraźny nie czerpie żadnego wsparcia z najbardziej uświęconych tradycją autorytatywnych źródeł na ten temat, w tym Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła katolickiego”.
LiMandri punktuje fałszywe założenie kard. McElroy’a, że według jego krytyków „tylko grzechy seksualne powinny wykluczyć katolików z przyjmowania Komunii Świętej”. Odwołując się do Biblii, publicysta wykazuje fałsz takiego założenia i przypomina, że „każdy grzech śmiertelny powinien wykluczyć z przyjmowania Eucharystii”. Jako punkt wyjścia proponuje odwołanie się do Dekalogu, a także cytuje 1 List do Koryntian św. Pawła, w którym apostoł wylicza grzechy ciężkie.
LiMandri podkreśla jednak wyjątkową rolę grzechów seksualnych, ponownie odwołując się do św. Pawła: „Strzeżcie się rozpusty! Bo czyż jakikolwiek grzech popełniony przez człowieka jest poza ciałem? Lecz ja wam mówię, kto grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy” (1 Kor,6,18). I jak zauważa publicysta: „Zatem grzechy seksualne są w istocie wyjątkowe w swej powadze, wziąwszy pod uwagę to, jak zazwyczaj ranią one osobę w wyjątkowy sposób”. Odwołując się do słów samego Pana Jezusa, autor przypomina, że Chrystus wzywa grzesznika do skruchy, w tym w przypadku grzechów seksualnych.
Tymczasem – stwierdza LiMandri – kard. McElroy uparcie twierdzi, że ci, którzy świadomie trwają w grzechach seksualnych mogą „być wciąż zaangażowani w pełnię życia Kościoła” i przyjmować Komunię Świętą. Szczególnie skupia się na czynnych homoseksualistach i osobach żyjących w ponownych związkach małżeńskich bez unieważnienia poprzedniego małżeństwa. Zdaniem kard. McElroya grzech ciężki nie powinien stanowić „wykluczenia z Eucharystii”. Choć przyznaje, że „w takich chwilach powinniśmy szukać łaski sakramentu pokuty”, jednak dodaje: „ale takie zaniedbanie nie powinno stanowić podstawy do kategorycznego trwałego wykluczenia z Eucharystii”.
Publicysta zauważa, że zamiast bronić tzw. „katolików LGBT” i upierać się, że powinni oni być dopuszczeni do Komunii św., kardynał powinien wezwać ich do żalu za grzech i podporządkowania swego życia nauczaniu Kościoła. W przeciwieństwie do tych „osób LGBT”, które z „dumą” podkreślają, że „odrzucają podstawowe nauczanie Kościoła”, żadni inni grzesznicy „nie domagają się, by każdy pozostały akceptował albo nawet celebrował ich grzech”.
