Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski podsumował na dzisiejszej konferencji trzecią edycję Campusu Polska Przyszłości. W czasie swojego wystąpienia przekonywał, że mimo trwającej kampanii wyborczej udało się zorganizować wydarzenie „apartyjne” i „niezależne”.
- „Bardzo dbaliśmy o to, żeby nie było agitacji politycznej, a jak ktoś próbował to natychmiast była nasza odpowiedź na to”
- przekonywał.
Włodarz stolicy mówił tak o wydarzeniu, które zakończyło się jego debatą z Donaldem Tuskiem, w czasie której przewodniczący Platformy Obywatelskiej zapowiadał „100 konkretów na 100 dni rządów”, które ma zrealizować po ewentualnym zwycięstwie w wyborach.
Najwięcej emocji wokół tegorocznej edycji Campusu wywołało odwołanie panelu symetrystów. Miał go poprowadzić Marcin Meller. Dziennikarz zrezygnował jednak po tym, jak organizatorzy wykluczyli z dyskusji Grzegorza Sroczyńskiego. W konsekwencji z udziały w wydarzeniu zrezygnowało wielu zaproszonych gości. Do sprawy odniósł się dziś Sławomir Nitras.
- „Szanujemy każdego gościa, ale też każdy gość musi mieć świadomość, że jest w pewnej przestrzeni i chcielibyśmy jednak uzgadniać tematy, gości. My nie jesteśmy teatrem impresaryjnym, do którego można przyjechać i powiedzieć: macie scenę, kosztuje 500 zł”
- mówił.
Trzaskowski natomiast zapewniał, że organizatorzy kierowali się przede wszystkim szacunkiem.
- „Mamy szacunek do wszystkich opinii, natomiast stawiamy jedną granicę: jeżeli ktoś obraża innych ludzi w debacie publicznej, która jest tak rozgrzana, to mamy prawo interweniować”
- stwierdził.
