O problemach Tesli z fabryką w niemieckim Grünheide pisze na łamach portalu Business Insider Mateusz Madejski. Na początku lipca fabryka, po zaledwie 3 miesiącach pracy, musiała na dwa tygodnie wstrzymać produkcję.
Gigant ma w Niemczech problem z pracownikami. Na „podkupywanie” pracowników od niemieckich przedsiębiorstw, jak wskazuje red. Madejski, nie może liczyć. Tesla proponuje zarobki nawet 20 proc. niższe niż rodzime koncerny. Lokalizacja fabryki najpewniej nie jest jednak przypadkowa. Budując ją zaledwie godzinę drogi od polskiej granicy, Tesla liczyła na pracowników z Polski, dla których niższe wynagrodzenie w Niemczech i tak miało być atrakcyjne. Rzeczywiście, zatrudnieni tam Polacy nie narzekają. Na stanowisku produkcyjnym, jak zdradzają rozmówcy Business Insider, można zarobić 4,5 tys. euro miesięcznie. Tesla jednak wymaga znajomości języka niemieckiego.
- „To dlatego – i pewnie tylko dlatego – nas tam tak dużo nie ma”
- mówi jeden z Polaków pracujących w zakładzie.
- „Musk to chyba myślał, że każdy Polak zna niemiecki i że każdy będzie tylko marzył o pracy w Tesli”
- żartuje inny rozmówca Business Insider.
Równolegle odbywają się jednak rekrutacje prowadzone nie przez Teslę, a przez pośredników. Wówczas okazuje się, że znajomość języka niemieckiego nie jest wymagana. Niestety, wtedy też zarobki okazują się znacznie niższe.
