Wszystko zaczęło się od telefonu mieszkańców, którzy zaniepokoili się faktem, iż skrzynka na listy jednego z sąsiadów jest przepełniona. Podejrzewając, że zajmujący to mieszkanie matka z synem mogą potrzebować pomocy, policja wezwała na miejsce straż pożarną. Po sforsowaniu drzwi obecny w mieszkaniu mężczyzna doprowadził do wybuchu i pożaru. Wciąż nie wiadomo, co eksplodowało.
Na miejsce wezwano oddziały specjalne.
- „Uzbrojeni funkcjonariusze weszli do wieżowca, a snajperzy zajęli pozycje”
- donosił „Tagessspiegel”.
Rzeczniczka lokalnej policji przekazała agencji DPA, że udało się aresztować około 60-letniego, rannego mężczyznę odpowiedzialnego za wybuch. W mieszkaniu znaleziono też ciało innej osoby.
