Thunberg „zachęca czytelników, by słuchali nauki, nim będzie za późno” – pisze Thomas D. Williams na portalu „Breitbart”. Publicysta określa wydane tomisko „ostatecznie przewidywalną i nieprzekonującą krucjatą”, której celem jest tak „wystraszyć ludzkość, by porzuciła tanią, dostępną energię” i rzecz jasna w ten sposób „zapobiegła nadciągającej apokalipsie klimatycznej”.

Oczywiście Thunberg grzmi przeciwko wszystkim, którzy zmarnowali „tak wiele dziesięcioleci lekceważąc i banalizując potęgujący się stan zagrożenia”, a także „hipokrytom” z państw mających się za „liderów klimatycznych”, które jednak nie mają „wiarygodnej polityki łagodzącej klimat”. Jak pisze ironicznie Williams, „Thunberg jest obdarzona mesjanistycznym jasnowidzeniem, które pozwala jej wybiegać wzrokiem w przyszłość, poza zasięgiem zwykłych śmiertelników, którzy mają jedynie do dyspozycji fakty”.

Thunberg chce przekonać czytelników do konieczności rewolucyjnych zmian w sposobie życia, a także ma nadzieję, że „najgorsze konsekwencje wyłaniającego się kryzysu egzystencjalnego” są możliwe do uniknięcia. W tym celu należy „stworzyć krytyczną masę ludzi, którzy domagają się wymaganych zmian”.

Książka zawiera 105 „gościnnych” tekstów i składa się z pięciu części: Jak działa klimat, Jak zmienia się nasza planeta, Jak to na nas wpływa, Co z tym zrobiliśmy i Co musimy teraz zrobić. Wśród tematów znalazły się m.in. ekonomia, lodowce szelfowe, pandemia, brak wody, suwerenność rdzennej ludności itp. „Przymilne wyrazy uznania” dla The Climate Book, jak pisze Williams, ukazały się we wszelkich możliwych mediach liberalno-lewicowych.

Podając przykłady zachwytów nad książką z takich mediów, jak Associated Press, „New York Times” czy „Guardian”, Williamas zauważa, że autorzy tych recenzji nie potrafią się zdobyć na choćby odrobinę sceptycyzmu i krytycyzmu. Przykładowo David Wallace-Wells w recenzji w „New York Times” „ubolewa nad tym, że rządy i korporacje wciąż finansują i inwestują w paliwa kopalne”, ale „nie zawraca sobie głowy wzmianką o gwałtownie rosnących cenach paliwa i ich wpływie na ubogich czy liczbie ludzi, którzy zmarli z zimna tej zimy (dużo bardziej przekraczając liczbę tych, którzy zmarli z gorąca w lecie)”.