Fronda.pl: Ukraińcy odżegnują się od wczorajszego ataku dronów na kremlowską rezydencję Putina. Czy Pana zdaniem ten atak to wewnętrzne rosyjskie porachunki, a może zorganizowana przez Rosję prowokacja?
Dr Witold Sokała (ekspert w zakresie polityki bezpieczeństwa europejskiego oraz walki informacyjnej i studiów strategicznych): Najbardziej wygląda mi to na prowokację, przynajmniej w świetle dostępnych na razie danych. Obrona powietrzna Moskwy, i tak zawsze silna, została ostatnio dodatkowo wzmocniona, więc nieautoryzowane przedostanie się wrogich dronów w pobliże Kremla jest mało prawdopodobne. Ale nie można całkiem wykluczyć wersji z sabotażem. Jakaś grupa w dowództwie mogła chcieć w ten sposób skompromitować kolegów i pokazać, że nie wywiązują się ze swoich zadań. To, że różne buldogi coraz ostrzej gryzą się tam pod dywanem jest już oczywiste. Ale nawet jeśli, to i tak kremlowska propaganda wykorzysta tę okazję po swojemu.
Jakie mogą być skutki wczorajszego incydentu z dronami? Kolejna fala mobilizacji? Jeszcze większa eskalacja (jak miało to miejsce po wybuchu Mostu Krymskiego)?
Bez wątpienia mamy próbę użycia tego pretekstu do większej mobilizacji rosyjskiego społeczeństwa – w sensie większego zrozumienia potrzeby walki i wyrzeczeń, bo potężny wróg jest u bram i trzeba przed nim bronić Ojczyzny, jak niegdyś przed Hitlerem. Przy czym, rzecz jasna, owym wrogiem nie jest sama Ukraina, lecz całe NATO czy szerzej pojmowany „Zachód”. Przyznanie się, że wielka, imperialna Rosja bierze baty od wciąż głęboko pogardzanych Ukraińców, nawet wspieranych materialnie przez zachodnich sojuszników, jest zbyt upokarzające. Stąd wmawianie opinii publicznej, że Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy i inni są czynnie zaangażowani w działania wojenne. A prób eskalacji możemy się, swoją drogą, spodziewać. Oczywiście nie nuklearnej, to tylko straszak. Ale na przykład asymetrycznych uderzeń o charakterze terrorystycznym, w cele na Zachodzie, niestety jak najbardziej. To bodaj jedyne, co jeszcze Rosji pozostało.
Zbliża się 9 maja – rosyjski Dzień Zwycięstwa. Czy możliwy jest podobny incydent tego dnia?
Podobny, w sensie kolejnej prowokacji rosyjskiej, ale na większą skalę – tak. Wczorajsze, to mogła być próba generalna rosyjskich służb, taki balon próbny, sondowanie, jak zareaguje opinia publiczna. Natomiast co do Ukraińców, jeśli uznają za stosowne jakoś „uczcić” to tradycyjne w Rosji wielkie święto, to zapewne inaczej. Może spektakularnym atakiem na jakieś instalacje przemysłowe, ważne z punktu widzenia „żywienia” wojny przez agresora. A może nawet początkiem zapowiadanej, wielkiej kontrofensywy. Możliwości jest wiele.
