Były minister spraw zagranicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego wywołuje coraz większe oburzenie swoimi kolejnymi wypowiedziami. Na początku sierpnia stwierdził, że Polska wobec Ukrainy „prowadzi teraz politykę szakali, hien”. Kilka dni temu natomiast na antenie TVN24 prof. Czaputowicz krytykował połączenie wyborów parlamentarnych z referendum.
- „Polska zaakceptowała rządy prawa, Komisja Europejska ma prawo zastosować warunkowość, przyjrzy się temu. (...) Jestem bardzo zdziwiony, że my idziemy tą drogą, bo to może nas zepchnąć w ogóle jakby z głównego nurtu Unii Europejskiej. Te wybory mogą zostać uznane za niespełniające standardów demokracji”
- powiedział.
Na antenie RMF FM do jego wystąpienia odniósł się szef resortu kultury i dziedzictwa narodowego.
- „Jeżeli chodzi o Czaputowicza – tak po ludzku czy po koleżeńsku radziłbym jakiś dłuższy urlop, bo widać wyraźnie, że to bardzo przykre, kiedy osoba, która właśnie jest profesorem i była zaangażowana w bardzo ważne dzieło polityczne, posługuje się argumentami, które są nieprawdziwe, ponieważ informacje, które podaje Czaputowicz na temat tych wyborów i tego referendum są nieprawdziwe”
- podkreślił prof. Gliński.
Przypomniał, że komisje od lat odnotowują, czy dany obywatel pobrał kartę do głosowania i nigdy nie było to przesłanką do stwierdzenia braku tajności głosowania. Wymóg tajności odnosi się do tego, na kogo się głosuje, a nie czy w ogóle bierze się udział w głosowaniu.
- „Wyjaśnijmy słuchaczom, że prawo, które mówi o referendum było podejmowane jakiś czas temu i to nie przez nas. Ten wymóg został ustanowiony wcześniej i on wynika z tego, że komisje obwodowe muszą się rozliczyć z kart wyborczych i na to nie mamy wpływu”
- wskazał minister.
