Odwołanie członków rad Instytutu De Republica, Instytutu Europy Środkowej, Instytutu Pokolenia, Instytutu Zachodniego oraz Instytutu Strat Wojennych poseł Prawa i Sprawiedliwości komentował na antenie Telewizji Republika.

- „Takie likwidowanie tych Instytutów, wyrzucanie ludzi, którzy mają dorobek, doświadczenie, wiedzę analityczną, dotyczącą tych obszarów, jest pozbawianiem państwa polskiego oczu i uszu na kierunku zachodnim”

- ocenił parlamentarzysta.

Wskazał, że Niemcy prowadzą agresywną politykę wobec Polski za pomocą thik-thanków, stowarzyszeń i fundacji.

- „Jeśli Donald Tusk likwiduje te Instytucje, odwołuje ludzi, którzy wykonywali i nadal wykonują prace na tym kierunku, to jest manifestacja, pokazująca poddaństwo, służalczość rządu Tuska wobec Niemiec. Polska na kierunku niemieckim ma być głucha, niema. Mamy być realizatorem Berlina, czy Brukseli w Europie, być może i na świecie”

- podkreślił.

Dodał, że być może taka decyzja nowego rządu była warunkiem otrzymania należnych Polsce środków z unijnego Funduszu Odbudowy.

- „Trzeba powiedzieć jasno: być może jednym z kamieni milowych dla Donalda Tuska do zyskania środków unijnych było to, żeby pozbawić Polskę oczu i uszu na kierunku zachodnim, wycofać się z reparacji wojennych, wycofać się z analizowania strategii Niemiec wobec Polski, tak, żeby państwo polskie na kierunku zachodnim było ślepe, głuche, nieme”

- powiedział.