- „Czy wiecie kto w Europie ściąga najwięcej muzułmańskich imigrantów? Rząd, który nimi najgłośniej straszy, rząd PiS. Tylko w zeszłym roku wydał 135 tysięcy zezwoleń dla przybyszów z krajów muzułmańskich”

- powiedział przewodniczący Platformy Obywatelskiej na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu.

Taką samą liczbę Donald Tusk podał już w lipcu, kiedy zaczął straszenie Polaków legalnie przybywającymi do pracy w naszym kraju cudzoziemcami. Wówczas MSWiA wyjaśniło, że to jedynie liczba skierowanych przez pracodawców pozwoleń o pracę. Takie wnioski są weryfikowane przez polskie i międzynarodowe służby. Ostateczną decyzję natomiast podejmuje konsul po spotkaniu z osobą ubiegającą się o możliwość pracy w Polsce. W ten sposób ze 135 tys. wniosków o pozwolenie na pracę, o których mówi Donald Tusk, weryfikację przeszło jedynie 28 tys. osób, którym wydano wizy. Później Straż Graniczna kontroluje pracę tych osób oraz termin pozwolenia.  

Donald Tusk na opublikowanym dziś nagraniu przekonuje też, że „jeśli chodzi o napływ ludzi z zewnątrz, Polska zostawiła w tyle nawet takie państwa, jak Francja czy Niemcy”.

- „Polacy dowiedzieli się właśnie dlaczego oni to robią. Bo ktoś dostaje pięć tysięcy dolarów od głowy. Policzcie sobie ile oni z tego wyciągają”

- twierdzi polityk.

Najwyraźniej Donald Tusk postanowił w kampanii chwycić się przysłowiowej brzytwy. Pytanie, czy jego retoryka spotka się z sympatią jego potencjalnych wyborców, którzy niedługo obejrzą w kinach „Zieloną granicę” Agnieszki Holland.