Przed Sejmem trwa ogromna manifestacja sprzeciwu wobec działań rządu Donalda Tuska. Udział biorą w niej żony aresztowanych we wtorek posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Ich wystąpienie poprzedziły gromkie brawa.
- „Chciałabym państwu bardzo podziękować, że jesteście tutaj z nami. Miałyśmy okazję widzieć naszych mężów raz i to samo chcą powiedzieć wam: że dziękują wam za wsparcie. Mamy ciągle wątpliwości, kiedy wyjdą na wolność. Pan prezydent przyjął i wysłuchał nas i mamy nadzieję, że jutro, pojutrze zobaczymy ich w domu”
- powiedziała Roma Wąsik.
Przekazała, że jej mąż oraz Mariusz Kamiński „słyszeli to, czuli wasze wsparcie”.
- „Słyszeli w radiowęźle, że wspieracie ich i to daje im dużo wsparcia”
- podkreśliła.
Żona Mariusza Kamińskiego opowiedziała z kolei o próbach upokorzenia byłego szefa MSWiA.
- „Nawet Platforma i im podobni ludzie nigdy nie mogli powiedzieć tego, że mój mąż jest nieuczciwy, że kradnie. Wszyscy wiecie doskonale, że 9 stycznia mój mąż i Maciek Wąsik zostali w sposób bezwzględny i brutalny zamknięci w więzieniu. Władza w strachu przed państwem rozdzieliła ich wywiozła Mariusza Kamińskiego do Radomia, Maćka Wąsika pod Ostrołękę”
- podkreśliła.
Prezydent Andrzej Duda poinformował dziś, że mimo udzielonego już w 2015 roku aktu łaski, w związku z osadzeniem posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika w zakładach karnych, zdecydował się wszcząć w ich sprawie procedurę ułaskawieniową. Oznacza to, że teraz prokurator generalny Adam Bodnar może zwolnić parlamentarzystów z odbywania kary do czasu zakończenia procedury ułaskawieniowej.
- „Zróbcie wszystko, by Adam Bodnar zrobił wszystko, by natychmiast wydał zgodę na uwolnienie naszych mężów. On tego nie zechce zrobić, ale państwo możecie to zrobić, bo oni się was boją”
- zwróciła się do uczestników protestu Barbara Kamińska.
