Bocheński został tam przedstawiony jako donosząc na swojego byłego nauczyciela. Problem jednak tkwi w szczegółach. – "Tego się z artykułu nie dowiecie" – stwierdza Bocheński.

Onet opublikował właśnie tekst, w którym kandydat PiS na prezydenta Warszawy jest aktakowany przez prof. UŁ Marcina Gołaszewskiego, który uczył Bocheńskiego w łódzkim liceum.

– Już jako wojewoda z nadania PiS, mój były uczeń doniósł na mnie, bezpodstawnie, do CBA. To wiele mówi o człowieku

– mówi Gołaszewski.

Sprawę skomentował w mediach społecznościowych sam Bocheński.

- Kochani, To świetna historia. Są w liceum: uczeń i nauczyciel. Po 15 latach spotykają się w polityce. Uczeń jest wojewodą, a nauczyciel przewodniczącym rady miejskiej. Wyobraźcie sobie, że ów przewodniczący zasiada w takiej liczbie rad nadzorczych, że jest ona niezgodna z prawem. Jak dobrze pamiętam - jedna to było za mało. A skoro łamał prawo to wojewoda musiał zawiadomić prokuraturę. Tyle. Tego się z artykułu nie dowiecie

– napisał ma portal X.

Gołaszewski niechcący najwidoczniej zrobił także reklamę Bocheńskiemu, pisząc że zrezygnował on z nauki języka niemieckiego i wybrał francuski „z przesłanek ideologicznych”. - Ta fobia jest w nim bardzo silna. (…) On okazał się moją porażką wychowawczą – skarży się na Onecie Gołaszewski.

Na to z kolei Bocheński odpowiedział z humorem.

– Oczywiście. A w geście protestu nie kupowałem w sklepiku szkolnym żelków Haribo bo też są niemieckie…

– napisał były wojewoda łódzki i mazowiecki.