„Mój poprzednik, były republikański prezydent, mówi Putinowi, cytuję „rób co chcesz”. Uważam, że to oburzające, to groźne, to nieakceptowalne” – powiedział Biden.

„Nie odejdziemy” – powiedział amerykański prezydent w kontekście dostarczania broni i pomocy wojskowej na Ukrainę.

„Gdyby USA się teraz wycofały, Ukraina byłaby zagrożona. Europa byłaby zagrożona. Wolny świat byłby zagrożony” – stwierdził amerykański prezydent.

Biden podkreślił także, że nie chce, aby jego kraj zrezygnował z roli globalnego przywódcy.

„Jeśli ktokolwiek w tej sali myśli, że Putin zatrzyma się na Ukrainie, to zapewniam, że on tak nie zrobi” – wskazał.

„Ukraina może powstrzymać Putina, jeśli będziemy wspierać Ukrainę dostarczając uzbrojenie, którego potrzebuje, żeby się bronić. Ukraina prosi tylko o to, nie prosi o amerykańskich żołnierzy. Ale pomoc dla Ukrainy jest zablokowana przez tych, którzy chcą, abyśmy zrezygnowali z roli światowego przywódcy” – dodał.

Biden podjął także próbę przekonania Kongresu do zatwierdzenia kolejnej transzy pomocy wojskowej dla Ukrainy w wysokości 60 mld dolarów.

W swoim orędziu Biden odniósł się także do szturmu zwolenników Trumpa na Kapitol. Obarczył winą swojego poprzednika za doprowadzenie do tej sytuacji oraz zapowiedział, że temat ten będzie się pojawiał w kampanii wyborczej. Prezydent USA mówił także o amerykańskich kwestiach ekonomicznych (zapowiedział reformę podatkową) oraz światopoglądowych (aborcja).

Obecnie sondaże dają Donaldowi Trumpowi do 2 do 5 proc. przewagi nad Joe Bidenem. W przypadku Bidena za jedną z większych przeszkód do sprawowania funkcji prezydenta Amerykanie widzą jego wiek. Jeśli Joe Biden wygra wybory, urząd prezydenta obejmie w wieku 82 lat.