Mimo porozumienia z polskim rządem, Komisja Europejska wciąż bezprawnie blokuje należne Polsce środki z Funduszu Odbudowy mającego pomóc unijnym gospodarkom wyjść z kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. Brukselscy urzędnicy domagają się kolejnych zmian w polskim sądownictwie. Komentatorzy coraz częściej wskazują, że szantaż Komisji Europejskiej ma na celu osłabienie Zjednoczonej Prawicy przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Polsce. Jaki będzie kolejny krok rządzących. Dziennikarze portalu i.pl zapytali rzecznika rządu Piotra Müllera, kiedy Warszawa złoży wniosek o wypłatę pieniędzy z KPO. W odpowiedzi polityk wskazał, że najpierw musi „zapaść dojrzała decyzja o odblokowaniu KPO” w Komisji Europejskiej.

- „My nie ukrywamy i mówimy wprost, że widzimy, iż KE prowadzi działania o charakterze politycznym. Chcemy złożyć wniosek o wypłatę KPO wtedy, kiedy będziemy mieć głębokie przekonanie, że amplituda drgań politycznych KE się zmniejszyła”

- wyjaśnił podkreślając, że w innej sytuacji składanie wniosku nie miałoby sensu.

Pojawiają się głosy, że rząd może zdecydować się na reset w relacjach z Brukselą, aby wreszcie otrzymać należne Polsce i niezwykle dziś potrzebne środki.

- „Nie wiem, czy słowo reset jest właściwe. Mamy spór polityczny, który wynika z relacji z Brukselą. Każdy racjonalny polityk musi się zastanowić, jak zachować się w sytuacji, gdy skala tych wyzwań osiąga taki poziom i jakie warianty wychodzenia z nich są możliwe”

- powiedział Müller.

Rzecznik rządu wskazał, że należy podjąć starania, aby zakończyć spór z Brukselą, ale musi się to odbyć na zasadach nienaruszających polskich praw i polskiej suwerenności.

- „Nie łudźmy się, że wszystko łatwo przyjdzie, bo UE nas wielokrotnie oszukiwała. Najłatwiejszym sposobem jest obrażanie się na rzeczywistość, a dużo trudniejszym jest szukanie rozwiązania”

- powiedział rozmówca portalu i.pl zaznaczając, że rząd Zjednoczonej Prawicy „przejawia skłonność do szukania rozwiązań, nawet kiedy sytuacja jest trudna”.