W niedzielę były naczelny „Newsweeka” zaatakował szefa MEiN za pośrednictwem Twittera.

- „Czasem gdy faszysta zostaje ministrem edukacji to zastanawiasz się czy może nie jest dobrze ze ministerstwo mieści się w dawnej siedzibie gestapo”

- napisał publicysta.

Lisowi wtórował europoseł Platformy Obywatelskiej Radosław Sikorski.

- „Nazwałbym go raczej wojującym klerykalnym tradycjonalistą. Bliżej do Talibów niż Mussoliniego”

- stwierdził.

Do ataku w zaskakujący sposób odniósł się sam prof. Czarnek.

- „Faszyzm i nazizm niemiecki to różne rzeczy, ale to trzeba książki czytać. W każdym razie zwłaszcza ci drudzy schorowanym nie folgowali. A ja się będę za Pana po prostu modlił”

- zapewnił minister.

Minister Czarnek ponownie stał się celem zawziętych ataków ze strony opozycji po tym, jak w czasie sejmowej dyskusji wskazał na działania polityków zabiegających w Brukseli o odebranie należnych Polsce funduszy.

- „Wasi europosłowie: Biedroń, nie-Biedroń, Róża von Hun… von Thun… coś tam po niemiecku, codziennie namiętnie kłamali na temat Polski i Polaków. A wy dzisiaj mówicie, że jest jakaś dziejowa chwila, która waży o Polsce?”

- mówił w kontekście nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym.