W czasie jednego ze spotkaniach w ramach „Meet Up Nowa Generacja” lider Platformy Obywatelskiej zadeklarował wprowadzenie zmian dot. czasu pracy.
- „Nie mam wątpliwości, że szczególnie doświadczenie pandemiczne, które pokazało nam, że praca zdalna może w bardzo wielu miejscach zastąpić albo co najmniej uzupełnić pracę stacjonarną, plus nowoczesne technologie, trendy cywilizacyjne, one tak czy inaczej będą kazały nam, od razu po przejęciu odpowiedzialności za państwo, poważnie potraktować to wyzwanie dotyczące czasu pracy i w wymiarze dziennym, i godzinowym, i tygodniowym. Do wyborów będziemy mieli przygotowany precyzyjny projekt pilotażu na czterodniowy tydzień pracy”
- oświadczył Donald Tusk.
Ten poziom populizmu okazał się nie do przełknięcia nawet dla prof. Balcerowicza, który ostro skrytykował Donalda Tuska w rozmowie z Interią.
- „Brednia jest brednią, nieważne kto ją głosi. To jest niebywała populistyczna brednia, która oznaczałaby z jednej strony ograniczenie produkcji, a z drugiej podbicie inflacji, czyli spotęgowanie stagflacji w sytuacji, w której Polsce i tak ona grozi. To byłoby dolewanie benzyny do ognia”
- ocenił były prezes NBP.
