Zamieszana w aferę reprywatyzacyjną była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości, Marzena Kruk, walczy o kolejne pieniądze z reprywatyzacji, choć od warszawskiego ratusza dostała już prawie 38 mln złotych. Tą sprawą zajęło się już CBA, zaś po ujawnieniu tej informacji Kruk podała się do dymisji. Ponadto w poniedziałek resort sprawiedliwości ujawnił, że zdymisjonowana urzędniczka kłamała w oświadczeniu majątkowym.

Jak podaje radio TOK FM, Marzena Kruk zaskarżyła stołeczny ratusz o opieszałość w rozpoznawaniu spraw związanych z roszczeniami, ponadto- wystąpiła o odszkodowanie za nieruchomości odebrane przedwojennym właścicielom na podstawie dekretu Bieruta.

Tym razem mówi się o działce przy ulicy Darłowskiej. Spadkobierca, Zbigniew Pajewski, trzy lata temu ubiegał się o odszkodowanie z tytułu utraty terenu, zaś w 2014 r. Marzena Kruk przejęła od niego roszczenia oraz prawa do działki.

„Akt notarialny w sprawie przejęcia praw do nieruchomości przy ul. Darłowskiej został sporządzony przed asesorem notarialnym Dariuszem Nurzyńskim, zastępcą notariusza Piotra Sicińskiego”- informuje TOK FM.

Siciński to były sędzia, również zamieszany w aferę reprywatyzacyjną. Przez jego kancelarię miało przejść wiele transakcji związanych z warszawskimi nieruchomościami. Zarząd Wspólnoty przy ulicy Wspólnej 54 zaskarżył Piotra Sicińskiego za „działania niezgodne z prawem i na szkodę wspólnoty”.

JJ/Fronda.pl