- Jest podejrzenie, że zmiany były wprowadzane pod wpływem funduszy emerytalnych, którym część pieniędzy zabrano, ale jednocześnie wydłużono wiek emerytalny – mówi prof. Jerzy Żyżyński, ekonomista, poseł PiS.


Prezydent Andrzej Duda przygotował projekt ustawy przywracającej dawny wieke emerytalny: 65 lat dla mężczyzn i 60 dla kobiet.

Prezydent Duda podczas prac nad ustawą nie korzystał z pomocy posłów. Ma swoich ekspertów i nie chciał, żeby projekt był kojarzony z partią. Szczegółów jeszcze nie znam, ale w ustawie o to, żeby dać ludziom elastyczność, jeśli chodzi o wiek przechodzenia na emeryturę. Tak naprawdę nie jest istotne, o ile dłużej średnio żyją ludzie. Tymczasem założenia systemu Tuska opierały się generalnie na spostrzeżeniu, że ludzie żyją dłużej, a jednocześnie jest coraz mniej młodych pracujących, którzy mogą przekazać część swoich dochodów na emerytów. Problem polega na tym, że indywidualna sytuacja ludzi jest różna. Są tacy, którzy żyją dłużej i tacy, którzy żyją krócej. Istotna jest nie tylko długość życia, ale i życia w zdrowiu. W wieku 65 lat zdrowie człowieka zaczyna szwankować, w pracy są absencje, bo trzeba iść do lekarza. Z kolei młodzi ludzie są bardziej energiczni. Mogą więcej pracować. Starsi, będący u szczytu kariery zawodowej mają większe płace (choć oczywiście nie jest to regułą, bo to zależy od wielu czynników). Z punktu widzenia pracodawcy często lepiej wysłać tego starszego na emeryturę i może czasem może korzystać z jego wiedzy, a przyjąć kogoś młodego.

Zwykle jest tak, że starszy idzie na emeryturę, ktoś młodszy od niego awansuje, na dole drabiny awansów zwalnia się miejsce i powstaje etat dla młodej osoby. Z punktu widzenia pracodawcy ta elastyczność jest nawet korzystniejsza niż konieczność trzymania ludzi dłużej. Z kolei jeśli człowieka zwolnią, to on jest na zasiłku. Tych wszystkich rzeczy nie brano pod uwagę podczas wydłużania wieku emerytalnego. Tak samo jak tego, że wiele zależy od zawodu. W zawodach, nazwijmy je, intelektualnych można dłużej pracować, a w fizycznych człowiek jest bardziej wyeksploatowany Tutaj trzeba dać możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę. Nonsensowne jest twierdzenie, że górnik może zostawić pracę na dole, przejść do administracji i pracować do 67. roku życia. Nie da się budować administracji na tych, którzy byli górnikami dołowymi. Przenoszenie ludzi którzy pracowali w specyficznej dziedzinie w inne miejsca pracy jest po prostu niemożliwe. Trzeba dać ludziom większą elastyczność. To się oczywiście wiąże z finansami, bo pamiętajmy, że człowiek na emeryturze powinien dostać środki finansowe umożliwiające mu utrzymanie się, często są dodatkowe wydatki związane z pielęgnacją, lekami itd.

Czy kiedy wprowadzano te zmiany, ktoś pokazywał wyliczenia, ile wyniesie emerytura przy dawnym wieku, a ile przy nowym?

To można policzyć i sam kiedyś liczyłem na spotkaniu ze studentami. Prawo europejskie zakazuje różnicowania wysokości ubezpieczeń ze względu na wiek, więc tutaj nie ma możliwości zróżnicowania. Gdyby brać po uwagę to, że kobiety żyją o parę lat dłużej od mężczyzn i wcześniej idą na emeryturę i dłużej żyją, wychodziłaby duża różnica wysokości świadczeń.

Pytam, bo krytycy projektu Dudy mówią, że powrót do niższego wieku spowoduje załamanie systemu emerytalnego.

To jest nieprawda. Nie widzę powodu, żeby system emerytalny się załamywał. Trzeba o prostu konsekwentnie zmienić system poboru składek emerytalnych. Przypominam, że w Polsce dano możliwość zatrudniania ludzi w takich formach, które pozwalały uciec od składki. Jeżeli to się zlikwiduje i wszystkie rodzaje pracy, tak jak podatkiem będą obciążone składką emerytalną, bez względu na sposób zatrudnienia, to składka może być średnio niższa. W dzisiejszym świecie, gdzie wszystkie pieniądze idą przez system elektroniczny, można to skontrolować. Oczywiście są sytuacje szczególne, kiedy ktoś za drobne usługi bierze pieniądze bezpośrednio.

Skąd się bierze się krytyka prezydenckiego projektu ustawy? Czy ktoś zyskuje na wydłużonym wieku emerytalnym?

Korzyść mają oczywiście fundusze emerytalne - ci, którzy biorą pieniądze i mogą nimi obracać. To nie ulega wątpliwości. Jest nawet podejrzenie, choć oczywiście nie ma na to dowodów, że zmiany były wprowadzane pod wpływem funduszy emerytalnych, którym część pieniędzy zabrano, ale jednocześnie wydłużono wiek emerytalny. To jednak oczywiście uproszczona interpretacja.

Not. KJ