To ona napisała „Małgośkę” dla Maryli Rodowicz i „Eurydyki tańczące”, które najpierw śpiewała Helena Majdaniec, a później Anna German. Karierę zahamowały problemy zdrowotne, ale zmieniła miejsca zamieszkania i poznała tarocistę Ryszarda Zawadzkiego, z którym połączyła ją przyjaźń i zamiłowanie do ezoteryki.
Początkowo wszystko układało się po jej myśli. Ukoronowaniem artystycznego odrodzenia było przyznanie jej nagrody za całokształt twórczości na festiwalu w Opolu w 1997 r. Pani Katarzyna podkreślała, że sukces zawdzięcza wskazówkom tarota.
Kompozytorka była szczęśliwa. Razem z mężem wybudowali dom w Komaszycach, ale pod koniec stycznia 2012 roku doszło do tragedii. W domu zupełnie nieoczekiwanie wybuchł pożarł, który niemal doszczętnie strawił posiadłość artystów. Na domiar złego, z powodu silnego mrozu pozamarzały hydranty i trzeba było wyrąbać przeręble w pobliskim stawie, aby uratować budynek. Na niewiele się to zdało. Akcja gaszenia pożaru ciągnęła się w nieskończoność, w efekcie uratowano tylko pianino.
- To był taki stres, że przez trzy tygodnie nie mogłam wstać z łóżka - powiedziała "Super Expressowi" artystka. Dziś kompozytorka przyznaje w rozmowie z „Echem Dnia”, że "życie przynosi radość, ale także i ból".
Portal Fronda.pl zachęca do modlitwy za panią Katarzynę. Życzymy utalentowanej kompozytorce odnalezienia spokoju w modlitwie, a nie złudnych praktykach, które nic dobrego - na dłuższą metę - nie przynoszą.
AM/Muzyka.wp.pl/Super Express/Echo Dnia

