Zygmunt Bauman na próbnej maturze w całej Polsce. To nie żart! - zdjęcie
26.11.13, 21:14Zygmunt Bauman (Agencja BEW)

Zygmunt Bauman na próbnej maturze w całej Polsce. To nie żart!

29

O tym incydencie został poinformowany portal Prawy.pl. Jeden z czytelników portalu przysłał informację, że "dziś na maturze próbnej z języka polskiego, przygotowanej przez wydawnictwo Operon i Gazetę Wyborczą, w szkołach w całej Polsce maturzyści czytali i wykonywali zadania do eseju "Wielozadaniowi" autorstwa Zygmunta Baumana".

Dlaczego po pierwsze za próbną maturę odpowiada Gazeta Wyborcza? Po drugie, czy młodzi ludzie czytając Baumana dowiedzieli się, że był on agentem Informacji Wojskowej, który w 1950 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych za wzorową służbę w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego.Ponadto "jako Szef Wydziału Pol-Wych operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów." Tymi bandami było powojenne podziemie antykomunistyczne, znani inaczej jako żołnierze wyklęci - informuje Prawy.pl.

I jak pisze jeden z Czytelników portalu Prawy.pl "Czytaliśmy sobie więc tekst zagorzałego komunisty, wykładowcy marksizmu i mordercy polskich żołnierzy. Za swoje czyny nigdy nie przeprosił ani nie odpowiedział".

A tak wyglądało zadanie próbnej matury z języka polskiego:


PRACA Z TEKSTEM - esej Zygmunta Baumana "Wielozadaniowi"

- Cytat z tekstu, zaznacz, czy zawarto w nim metaforę, hiperbolę czy apostrofę

- Co to jest kamień filozoficzny? W jakim znaczeniu autor użył tego związku w tekście?

- Na podstawie argumentów zawartych w tekście sformułuj tezę zawartą we wcześniejszym akapicie

- Opisz problem o którym mówi tekst i wytłumacz jakie jego autor proponuje rozwiązania

- Zacytuj dwa sformułowania z tekstu, które świadczą o tym, że autor używa mowy potocznej

- Nazwij, który akapit zawiera tezę, który pointę, który doświadczenia autora itd.

- Autor dwukrotnie użył sformułowania "Jednym uchem wpada, drugim wypada". W jakim celu?

- W jednym z akapitów autor używa sformułowań "nas", "my" - w jakim celu?

sm/Prawy.pl

Komentarze (29):

anonim2013.11.26 21:18
Prowokacja wymierzona w mlodych narodowcow. Powinien gnic w więzieniu, ale śp Mazowiecki wzzystko pieknie ustawił i mamy super profesora baumana zamiast zbrodniarza!
anonim2013.11.26 21:23
skandal
anonim2013.11.26 21:24
Boże!!! A jak ta biedna młodzież zmuszana do czytania takich rzeczy na próbnej maturze straci przez to wzrok?! Albo mózgi im wypali?! :O Lepiej fragment Biblii by im dano byłoby bezpieczniej...Chociaż.... cholibka jeszcze zaczęliby interpretować nie tak jak oficjalny kanon głosi i dopiero by się narobiło wtedy :o
anonim2013.11.26 21:27
A na maturze z historii może tak fragment z "Mein kampf"?
anonim2013.11.26 21:35
W imię chrześcijańskiego miłosierdzia w wersji Frondy należało by Baumana co najmniej rozstrzelać ... Wybaczenie i tolerancja dla błędów należny się przecież tylko swoim... Można się nie zgadzać, a nawet bardzo surowo oceniać życiowe wybory prof Baumana (w tym te sprzed kilkudziesięciu lat), trudno jednak zaprzeczyć że jest on jednym z najwybitniejszych współczesnych humanistów, bardzo wnikliwym analitykiem i interpretatorem współczesności, niezwykle mądrym człowiekiem...
anonim2013.11.26 21:38
GenesisX : dr Goebels też był jednym z najlepszych "pijarowców" na świecie, ale to nie powód by pisać "z niego" maturę. Co do Cyryla Aleksandryjskiego, to jego światopogląd był raczej stały od początku a jego związek z zamordowaniem Hypatii jest co najmniej wątpliwy (chyba że inne grzechy Aleksandra ma Pan na myśli - jeśli tak proszę o konkrety).
anonim2013.11.26 21:40
O ile pamiętam Breivik zabijał właśnie w imię prawicowego obłędu... Jeżeli potrafi Pan wskazać choć jedną ofiarę Baumana prosżę to zrobić, w przeciwnym razie dopuszcza się Pan oszczerstwa
anonim2013.11.26 21:43
" Można się nie zgadzać, a nawet bardzo surowo oceniać życiowe wybory prof Baumana (w tym te sprzed kilkudziesięciu lat), trudno jednak zaprzeczyć że jest on jednym z najwybitniejszych współczesnych humanistów, bardzo wnikliwym analitykiem i interpretatorem współczesności, niezwykle mądrym człowiekiem..." Nic dziwnego ... konkurencję wyrżnął z kumplami ....
anonim2013.11.26 21:47
Robert.p: Nie. pana Baumana należy nie rozstrzelać a osądzić i postąpić zgodnie z wyrokiem sądowym. Dr Goebels też był jednym z najlepszych "pijarowców" na świecie, ale to nie powód by pisać "z niego" maturę. Heidegger, jeden z najwybitniejszych filozofów świata, któremu Pan Bauman mógłby buty czyścić lub teczkę z a nim nosić, za swój związek z hitleryzmem (aktywnie współpracował z gestapo. Zadenuncjował kilku wybitnych pracowników uniwersytetu – w tym m.in. prof. Hermanna Staudingera (późniejszego – za rok 1953 – laureata Nagrody Nobla w dziedzinie chemii), jak też jego byłego studenta i kolegę Eduarda Baumgartena) otrzymał zakaz nauczania trwający do nabycia praw do emerytury w 1951 r.
anonim2013.11.26 21:52
Boduszański: W zupełności się zgadzam. Profesor Bauman powinien zostać sprawiedliwie osądzony i jeżeli dopuścił się zbrodni ponieść jej konsekwencje. To jednak co innego niż obrażanie go, łatwe miotanie oszczerstw, itp. Wierzę w chrześcijaństwo któremu bliska jest sprawiedliwość i miłosierdzie. Zemsta nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem
anonim2013.11.26 21:57
Panie Talman: Pan Moryń (nota bene mierny felietonista i delikatnie mówiąc dyslektyk) w przeciwieństwie do Pana Baumana nie był członkiem zbrodniczej organizacji, nie zwalczał patriotycznego podziemia, nie ma ludzkiej krwi na rękach, nie był płatnym donosicielem służb SB. "Gdybyśmy byli normalnym państwem, to facet powinien za swoją działalność dostać najwyższy wymiar kary, czyli albo dożywocie, albo czapę. Warto też zwrócić uwagę, że Bauman służył formacji zbrodniczej, dodatkowo – obcego państwa. Nie wiem jakie dokonania intelektualne miałyby zdjąć z niego tak wielką winę." Dawid Wildstein
anonim2013.11.26 22:01
Stefan Bryś: Rozumiem Pana argumentację i w dużym stopniu się z nią zgadzam. mam jednak wrażenie że Breivik odpowiadał za konkretne zbrodnie (konkretne ofiary) a nie za udział w systemie lub instytucji mającej swoje ciężkie grzechy i zbrodnie na sumieniu. Czy potrafi Pan wskazać konkretną ofiarę lub ofiary Baumana? Powtórzę to co napisałem już przed chwilą. Profesor Bauman powinien być rozliczony ze swojej przeszłości i jeśli popełnił zbrodnie być osądzony i sprawiedliwie ukarany. to jednak coś innego niż szafowanie wobec niego oskarżeniami, generalnymi sadami, itp. Bliskie mi jest chrześcijaństwo powiązane z sprawiedliwością i miłosierdziem. Zemsta ni jak ma się do chrześcijaństwa
anonim2013.11.26 22:06
Panie Robercie P: cieszę się że zgadzamy się co do meritum. Problem w tym że Pan Bauman nie został i nigdy nie zostanie osądzony. W tym świetle domaganie się (w różnej formie) sprawiedliwości nie jest obrażaniem Pana Baumana a wyrazem zwykłej ludzkiej bezradności. Na marginesie, gdyby Pan Bauman miał na sumieniu nie Polaków a naszych starszych braci w wierze, to już dawno odwiedziłaby go (tak jak wielu hitlerowców) spec grupa z Izraela przynosząc mu w darze kulkę w łeb. Tym się różnimy. My tylko wołamy o sprawiedliwość...
anonim2013.11.26 22:15
Osobiście uważam, że często lepiej nawet "przesadzić" w miłosierdziu... Mimo wszystko to chyba bardziej chrześcijańskie niż szukanie (nawet bardzo po ludzku słuszne Norymbergi). Do chrześcijaństwa jakoś bardziej pasują słowa: "Panie przebacz im bo nie wiedzą co czynią" ,niż: "Panie ukarz ich tak jak na to zasługują"... Ale to tylko mój osobisty pogląd-chrześcijanina który zbyt często musi prosić Boga o miłosierdzie by odmawiać go innym
anonim2013.11.26 22:24
dają dupy waaadzy by zarabiać to jest to!
anonim2013.11.26 22:27
Robercie P: Ale dlaczego "przesadzać w miłosierdziu" wyłącznie w stosunku do jednej strony? Wybaczmy Baumanowi? A czego nie wybaczamy Eichmannowi, Strasserowi, Hessowi, Hoessowi, Goeringowi et consortes? . Wybaczajmy tylko zbrodniarzom i apologetom czerwonej gwiazdy? Nie. Można im wybaczyć ale nie pozostawić bezkarnymi.
anonim2013.11.26 22:36
Mam wrażenie, że Fronda, przez tolerowanie tu lewackich pedałów stała sie ich organem. Coś mi tu śmierdzi!
anonim2013.11.26 22:40
Nie pamiętam aby Jan Paweł II przebaczył swojemu zamachowcy dopiero gdy się przyzna i opowie prawdę? (myślę, że piękno tego przebaczenia polegało m.in. na jego bezwarunkowości). "Przesada" w miłosierdziu należy się wszystkim, w tym największym zbrodniarzom (z lewej, prawej i każdej innej opcji)...Należy się dlatego, że każdy z nas też jej potrzebuje o Boga (Ja przynajmniej mam takie poczucie względem siebie)
anonim2013.11.26 22:45
Tak to jest, kiedy ktoś kopie na siłę w cudzych życiorysach i patrzy na drugiego człowieka tylko przez pryzmat jego przyszłości (jak to było tej belce w oku, Frondo?). Czytałam Baumana, ostatnio nawet całe wydawnictwo jego listów-felietonów o współczesnym świecie i muszę powiedzieć, że jest to człowiek, który bardzo rzeczowo i nielewicowo podchodzi do rzeczywistości. Fakt, że nie ze wszystkimi jego stwierdzeniami się zgadzam, ale ciężko odmówić mu bardzo trafnej oceny rzeczywistości. Baumanowi za jego osiągnięcia na polu nauki prof. należał się jak niewielu w tym kraju w jego wieku. Znam wielu "naukowców", którzy nawet magistra nie powinni byli dostać, a mam tu na myśli panią, którą usilnie mianujecie "profesorem", choć nim nie jest i raczej nigdy nie będzie. Ten sam jadowity ton stosowaliście wobec W. Szymborskiej, bo ciężko było wam zrozumieć, że ktoś może nie postrzegać osoby przez jej przeszłość. Bauman wam przeszkadza? A kto z redakcji naprawdę zadał sobie trud, by przeczytać to, co prof. ma do powiedzenia obecnie? Obawiam się, że oprócz red. Terlikowskiego nikt. Już nie pomnę tutaj komentujących, pośród których większość nie potrafi nawet poprawie zapisać tego nazwiska...
anonim2013.11.26 22:46
Akurat mojej rodziny nikt nie musi uczyć historii walki z komunizmem, obrony kresów, Żołnierzy Wyklętych- bo to także jej historia
anonim2013.11.26 22:59
tusk powinien zgnić w kazamatach
anonim2013.11.27 0:45
ehh, już bez takiej spiny. Wszyscy znają przeszłość Baumana i nie jest ona taka oczywista. Idee socjalistyczne nie są takie łatwe do skategoryzowania. Obrona uciemiężonych przed wyzyskiwaczami też nam chrześcijanom przyświeca. Nie bronię w żaden sposób komuny bo to był potworny system, chodzi mi o to że hasła komunizmu są w dużej (nie całej) części słuszne, problem powstał w realizacji. To naprawdę bardzo trudna sprawa oddzielić od socjalizmu co jest dobre a co złe. Bywa bardzo zwodniczy i sam kościół sobie na tym połamał zęby : http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TT/teologiawyzwolenia_nieudany.html . Jeżeli ktoś się urodził w rodzinie która od pokoleń była prześladowana za pochodzenie, cierpiała nędze i nie mógł sobie pozwolić na edukację którą tak bardzo sobie cenił to nie dziwię się, że dał się uwieść komunizmem. Kto z nas by się nie dał zwieść gdyby nie był katolikiem, a o komunie nie wiadomo było jeszcze za wiele. Są jakieś sukcesy komunizmu, zwłaszcza w sferze edukacji i doli najbiedniejszych. Nie można wrzucić socjalizmu do jednego wora, Bauman dał się uwieść, tak przynajmniej twierdzi. Ja nie wiem czy on rzeczywiście był zbrodniarzem czy nie, przecież wszyscy mamy informacje z drugiej ręki na jego temat. Faktem jest, że to co on teraz pisze z zakresie socjologii, zwłaszcza o młodych ludziach jest trafne i prezentuję wysoki poziom intelektualny, warto by było żeby młodzi go znali. Bauman jest już jedną nogą w grobie, pozwólmy mu na dalszą naukową pracę a osąd zostawmy Panu Bogu. „Nie sądźcie – mówi Jezus – abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą”. (Mt 7,1-2)
anonim2013.11.27 2:55
Zygmunt Bauman w chwili rozpoczęcia wojny w roku 1939 miał 14 lat, w chwili zakończenia 19. Jego wojenne losy sprawiły, że nabrał przekonań - jakie wtedy miał. Młodzież jest podatna na ideologię - ideologia upraszcza rzeczywistość, daje łatwe odpowiedzi, wskazuje młodym ludziom drogę awansu i kierunek działania w "dobrej sprawie". Takie uproszczenia obserwuję również w ocenie sytuacji powojennej - mam wrażenie, że niektórzy wyobrażają sobie, że ruscy wjechali do wolnej Polski, dobrze zagospodarowanej i rządzonej - a nie do zrujnowanego kraju, z ludnością rozbitą psychicznie, chorą, spauperyzowaną i osierociałą. Dzieci i młodzież przez lata wojny nie były porządnie kształcone i więcej widziały śmierci niż książek. I było mnóstwo bandytów, band czysto rabunkowych i takich, które sobie doklejały jakąś ideologię. Żydzi, Niemcy, niekatolicy byli w odczuciu wielu ludzi poza prawem. Senatorem w Polsce można zostać, kiedy ma się 30 lat, posłem, kiedy ma się 21, burmistrzem w wieku 25 lat. Czyli wg naszego prawa, człowiek poniżej pewnego wieku nie ma pełnej możliwości oceny sytuacji i nie jest dość dojrzały, żeby podejmować pewne decyzje. Uważam, że to samo dotyczy wyboru stronnictwa politycznego czy ideologii - młody człowiek ulega bardziej doświadczonym i umiejącym manipulować, jest to normalne.
anonim2013.11.27 4:11
Skandal.
anonim2013.11.27 8:04
Do wybielaczy zbrodniarzy czasów KOMUNIZMU: wystarczy, że komunizm rękoma: "Baumanów, Bermanów, Leninów, Stalinów, Michników" wymordował około 200 000 000 istnień ludzkich.............Byli to tylko funkcjonariusze aparatu zbrodni, zbrojna ręka sprawiedliwości ludowej....
anonim2013.11.27 8:41
robert.p, "Wierzę w chrześcijaństwo któremu bliska jest sprawiedliwość i miłosierdzie. Zemsta nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem". Przepraszam, ale o jakiej zemście Pan bajasz ?
anonim2013.11.27 8:51
Panu robertowi.p, klasyka na temat kary śmierci, ale też o przebaczaniu i karze: "" - Jakie masz prawo zadawać śmierć?! - spytała go pani doktor. - Nawet państwo, kiedy zabija, sankcjonując taki odwet paragrafami, nie jest w porządku, bo zabijanie to barbarzyństwo, i nazywanie tego sprawiedliwością to też barbarzyństwo! W cywilizowanych krajach zniesiono karę śmierci, brzydząc się nią, i słusznie! Czyż można nie brzydzić się czymś, co obraża człowieczeństwo, hańbi człowieka, jest ahumanitarne, bydlęce... - Powiem pani coś, jeśli zechce mnie pani wysłuchać - przerwał jej "Petroniusz". W wielu krajach zachodnich, w których karę śmierci zniesiono, morduje się bez skrupułów i bez strachu, bo ... - Kim pan jest? - zapiszczała. - Heldbaum, współpracownik pana Karśnickiego, do usług. - Nie potrzebuję pańskich usług, panie Heldbaum! - Z pewnością, ale potrzebuje pani kompasu do poruszania się przez krainę współczuć, żeby mogła pani trafić do współczuć właściwych, to jest takich, na które zasługują nie ci, których pani teraz obdarza litością. W tych krajach, o których wspomniałem, bardzo często morduje się lub okalecza dzieci. Przyczyn jest bez liku, od seksualnych, przez kidnapingowe i sadystyczne, aż do zemst na rodzicach. Lecz główną z przyczyn jest brak strachu przed okrutną karą! Porywacz nerwowo nie wytrzymuje, lub okup się spóźnia, więc ciach, dziecko w łeb. Albo je dusi. Albo je topi. Mafia sycylijska dopiero co zastrzeliła dwóch siedmioletnich chłopców i ich matkę, bo tatuś coś przewinił panom mafiosom. W zeszłym tygodniu w Mediolanie banda porywaczy wdarła się do domu przemysłowca, żeby porwać mu córeczkę, matka ją zasłoniła i nie chciała oddać, więc kropnęli i matkę i dziecko, i poszli sobie. Pif-paf!, tak po prostu, proszę pani, czy to trudno nacisnąć na cyngiel? Albo podłożyć bombę w domu towarowym? Łatwiusieńko. Takie rzeczy dzieją się w tych krajach przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku. A przecież ja mówię tylko o dzieciach, dorosłych zabija się dużo częściej, dla morderców życie człowieka jest tyle warte, co życie kurczaka. Wie pani dzięki komu? Dzięki pani. I dzięki takim jak pani. - Pan zwariował, to brednie, nie będę tego słuchać! - szepnęła. - A czy ja zmuszam panią? Proszę odwrócić się i odejść. Uciekać przed prawdami, obrażać się na prawdę, tak zwanego Greka udawać, jest łatwiusieńko, nieomal tak łatwo, jak uciąć palec, lub ucho porwanemu dziecku, żeby rodzice zmiękli. Umówmy się, że ja będę mówił dalej, a pani pokaże mi plecy kiedy pani zechce i już nie będzie pani musiała znosić moich słów. Będę mówił wciąż o dzieciach, bo to lepiej trafia do wyobraźni. Nawet do wyobraźni kobiet... Wie pani, co jest plagą krajów, w których panuje cywilizacja? Tak zwane kampanie promocyjne mafii narkotycznych. Przed każdą ze szkół grupa bandziorów rozdaje dzieciom cukierki z kokainą lub heroiną. Po kilku takich cukierkach dzieciak jest uzależnionym dożywotnio narkomanem. Albo śliczne nalepki do zeszytów. Dzieci przylepiają je liżąc klej - klej nasycony kokainą. Kilka nalepek i ma się klienta na całe jego zmarnowane życie. Działalność prawie bezkarna, bo nawet jak ktoś wpadnie, to grozi mu tylko cela z telewizorem, z której i tak kumple lub adwokaci prędzej, czy później uwolnią... Nie mogła odejść, jakby ją zaczarował. Ale wprawiało ją to w gniew: - Co pan chce przez to udowodnić? Że zabójstwo w odwecie to słuszny czyn?! A może to cnota? - Chcę tylko uzasadnić to, co już pani wytknąłem. Bo pani się myli. To ludzie pani pokroju, którzy żądają zniesienia kary śmierci lub gdzie indziej obstają przy utrzymaniu tego zniesienia, posługując się hasełkami typu: humanitaryzm, barbarzyństwo, okrucieństwo, sadyzm, deptanie ludzkiej godności i temu podobne, to oni depczą godność człowieka! Depczą godność człowieka krzywdzonego, bezkarnie mordowanego, i pozbawiają go praw, angażując się w obronę zabójców. Prawo do życia ma mieć ten, co bez skrupułów zabiera życie innym! Humanitaryzm dla morderców, a co dla ofiar? Prawo do nekrologu, tak? Uważam, że to właśnie jest obrażaniem człowieczeństwa, bo to jest negowanie praw do dysponowania własnym życiem, to jest deptanie ludzi pogrzebanych, którzy nie zasłużyli na śmierć okrutną, nieoczekiwaną i niezawinioną. To ten wasz selektywny humanitaryzm, przeznaczony tylko dla zbirów, podczas gdy kupa ofiar to kupa zeschłych liści, szkoda sobie głowę zawracać, to on jest barbarzyństwem, bo tworzy cywilizację taniego życia, które można odebrać jak przedmiot! Podpisując się na swoich apelach i petycjach, podpisujecie zgody in blanco dla morderców na bezkarne mordowanie! - To obrzydliwa demagogia, jak pan może tak mówić! Pan sam nie wierzy w to, co pan mówi! Czy pan nie wie... - Wiem, wiem! Wiem, co piszą, znam tych mędrków z pani albumu dobrych serc! Kara śmierci nie odstrasza, tego dowodzą statystyki! Ktoś słusznie powiedział, że istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyki. Za pomocą statystyki można nawet udowodnić, że Ziemia jest płaska - większość ludzi widzi ją płaską. Albo że Słońce wędruje wokół Ziemi - miliony to widzą. Ale prawdą to nie jest. Kara odstrasza, a kara śmierci odstrasza bardzo! Nie odstraszy kogoś, kto w afekcie zabija gacha swej żony na gorącym uczynku, lecz odstraszy tych, co z zimną krwią popełniają zbrodnie - porywaczy, bandytów, sadystów, trzy razy się zastanowią, zbyt duże ryzyko. W tej dzielnicy długo nie będzie gwałciciela, mogę pani ręczyć! ... Milczała, nie mogąc lub nie potrafiąc się odszczeknąć, a on dał akord na finał, na nokaut, chciał ją wyliczyć: - Czas przyjrzeć się własnemu sercu, droga pani. Nigdy nie pojmę dlaczego ludzie o wielkich sercach, tacy jak pani, orędownicy zniesienia kary najsurowszej, mają tak niewiele szacunku, tak niewiele serca, tak niewiele humanitaryzmu dla czteroletniej dziewczynki zgwałconej i uduszonej, lub dla rodziny strażnika, którego zastrzelono, a tak wiele szlachetnych słów dla obrony łotra, który z braku jakiejś dziwki pod ręką skrzywdził tę dziewczynkę, lub osierocił inną, i dla handlarza narkotyków, który unieszczęśliwia całe generacje? Tacy jak wy nie bronią prawa do życia, lecz swobody okradania z życia, podtrzymują gmach strachu, a burzą gmach wolności, do której jednostka winna mieć prawo. Życzę pani wielu miłych lat bez wieczornych nie zaplanowanych spotkań z osobnikami, na których pani głosuje!" http://ja.fido.w.interia.pl/WaldemarLysiak.htm P.S. Zygmunt Bauman, kabewiak i konfident o pseudonimie „Semjon” zamiast prawa do dalszego duraczenia powinien być przykładnie osądzony i ukarany, aby żadnemu cwaniakowi w przyszłości nie śniło sie pójście jego śladem. To chyba oczywiste ?
anonim2013.11.27 12:06
Życiorys prof. Baumana został już przetrzepany na prawo i lewo, a także oceniony i wręcz potępiony. Dyskusja utknęła w martwym punkcie. Czas na rzeczony tekst, który wywołał tyle zamieszania. Zygmunt Bauman WIELOZADANIOWI Od zarania ery konsumpcyjnej głównym zmartwieniem ekspertów w dziedzinie marketingu był czas, jaki potencjalni klienci mogli poświęcić konsumpcji: miał on swoje naturalne ograniczenia i nie dawało się go rozciągnąć poza dwadzieścia cztery godziny na dobę i siedem dni w tygodniu. Nieelastyczność czasu zdawała się z kolei wyznaczać granice ekspansji rynku konsumpcyjnego. Jako że rozciągnięcie dnia czy tygodnia nie wchodziło w rachubę, oczywistym sposobem na poradzenie sobie z tym problemem wydawała się próba jak najszczelniejszego wypełnienia konsumpcją niemal każdej sekundy - ludzi zaczęto uczyć konsumowania wielu towarów jednocześnie. Jedzenie i picie były najbardziej oczywistymi kandydatami na czołową pozycję pośród aktywności konsumenckich: możesz naprędce przegryźć fast food, jadąc samochodem, stojąc w kolejce po bilet do teatru czy oglądając film albo mecz piłkarski. Nie było to trudne: różne części ciała i różne zmysły wrażliwe na przyjemność angażowano w konsumpcję rozmaitego typu towarów. Jednocześnie żaden z tych towarów nie wymagał pełnej uwagi, niczym niezmąconej koncentracji: wszystkie mogły być pochłaniane równolegle, co w minimalnym tylko stopniu zmniejszało intensywność doznawanej przyjemności (suma wszystkich przyjemności razem wziętych okazywała się może nieco mniejsza niż przyjemność, która mogłaby płynąć z niezależnej konsumpcji poszczególnych produktów - ale w takim wypadku nie wszystkie dałoby się skonsumować). Co wszakże dzieje się w sytuacji, w której oferowane produkty angażują te same zmysły i wymagają naszej uwagi w identycznym stopniu? Można jeść przy muzyce, uprawiać jogging przy muzyce, zasypiać przy muzyce lub budzić się przy niej - ale czy da się przy muzyce słuchać muzyki? Otóż wydaje się, że rynki konsumpcyjne odkryły w końcu swój kamień filozoficzny. Czas da się wreszcie rozciągać, ''naturalne'' ograniczenia nie stanowią już problemu. Przynajmniej na razie jednak tylko jeden z niezliczonych rynków może czerpać korzyści finansowe z tego odkrycia: chodzi tu o rynek urządzeń i gadżetów elektronicznych. Jak wskazują badania przeprowadzone niedawno przez Ofcom, medialna ''wielozadaniowość'' pochłania obecnie 20 proc. całkowitego czasu użytkowania mediów. Oznacza to, że przeciętnemu Brytyjczykowi udaje się wtłoczyć 8 godzin i 48 minut kontaktu z mediami w nieco ponad 7 godzin konsumpcji mediów. Rzecz jasna, za tą liczbą kryją się znaczące różnice. Symultaniczna konsumpcja mediów ma charakter rutynowy dla 1/3 osób w wieku 16-24 lat, ale tylko dla 1/8 osób powyżej tego przedziału wiekowego. Młodzi ludzie zdecydowanie sprawniej i gęściej kondensują aktywność na tym polu: potrafią zmieścić 9,5 godziny konsumpcji mediów w około 6,5 godziny ''czasu rzeczywistego'' - co więcej, powtarzają ten wyczyn nieustannie, dzień za dniem. Jak wskazują dane zgromadzone przez Ofcom, początki tego nawyku ''wielozadaniowości'' łączą się z wprowadzeniem na rynek smartfonów. Wpływu następnych nowinek technicznych na razie nie zbadano, ale uważa się powszechnie, że w jeszcze większym stopniu nasilą one omawianą tendencję. Dane sugerują, że przyspieszenie następuje obecnie w starszych grupach populacji: po raz pierwszy ponad połowa ludzi powyżej 55. roku życia zainstalowała łącza szerokopasmowe przede wszystkim z myślą o wielozadaniowości. Psycholog z Uniwersytetu Stanforda mówi o niebezpieczeństwach płynących z sieciowo-technologicznej wielozadaniowości. Oglądanie telewizji i jednoczesne korzystanie z laptopa czy smartfonu (przypuszczalnie także iPada) stało się obecnie nawykiem wspólnym dla wszystkich przedziałów wiekowych. Oto w jaki sposób swój rozkład dnia opisuje Krishnan Guru-Murthy, prezenter wiadomości Channel 4 i zdeklarowany maniak medialny: ''Spędzam większą część zwykłego dnia pracy w towarzystwie takiego czy innego urządzenia multimedialnego i doskonale rozumiem, dlaczego ludzie potrafią wycisnąć z każdej doby więcej czasu medialnego niż rzeczywistego''. Od 6.30 Guru-Murthy przygotowuje się do pracy w towarzystwie telewizji śniadaniowej, stacji Radio 4 i portali informacyjnych na swoim komputerze, równolegle ''bawiąc się iPhone'em czy Blackberry, gdzie podgląda swojego Twittera''. Zabiera słuchawki na siłownię, a na bieżni ogląda ''trochę telewizji''. Dwa komputery, które stoją na biurku w jego gabinecie, są nieustannie włączone: jeden służy mu do pracy, drugi zaś pozwala śledzić Twittera i wiadomości telewizyjne. W drodze do domu Guru-Murthy sprawdza w iPhonie najnowsze tweety dotyczące jego programów. Dopiero od 20.45 spędza (niekoniecznie każdego dnia) ''jakąś godzinę bez mediów''. Ale ''jeśli moje pięcioletnie dziecko nie podwędziło iPada, sięgam po niego jeszcze przed snem, żeby sprawdzić pierwsze strony gazet''. Kiedy byłem młody, nieustannie słyszałem ostrzeżenie: ''Jednym uchem wleci, drugim wyleci''. Była to jednak mądrość właściwa epoce, w której najwyżej ceniono to, co ''trwałe'', a ludzie na szczycie zaznaczali swoją wysoką pozycję, otaczając się tym, co długowieczne i solidne, pozostawiając to, co kruche i przemijające, osobom znajdującym się niżej w hierarchii. W owym czasie umiejętność dziedziczenia, zachowywania, strzeżenia, zabezpieczania, przekazywania rzeczy i, najogólniej rzecz ujmując, dbałości o nie liczyła się zdecydowanie bardziej niż (godna pożałowania, haniebna) łatwość pozbywania się ich. Dzisiaj wszakże wspomniana mądrość wielu z nas by już nie przekonała. Coś, co niegdyś uznawano za zaletę, z biegiem czasu przekształciło się w wadę. W hierarchii najbardziej użytecznych umiejętności sztuka surfowania zajęła miejsce sztuki zgłębiania spraw. Jeżeli szybkie zapominanie stanowi rezultat szybkiego uczenia się, niech żyje szybkie (krótkotrwałe, chwilowe) uczenie się! Skoro musisz przygotować jutrzejszy komentarz dotyczący jutrzejszych nowości, pamiętanie o tym, co wydarzyło się przedwczoraj, nie ma zbyt wiele sensu. A ponieważ pojemności pamięci, w przeciwieństwie do pojemności serwerów, nie da się zwiększać w nieskończoność, pamięć może co najwyżej ograniczać naszą zdolność wchłaniania i przyswajania nowych informacji. Wielozadaniowość witana jest zatem ze zdwojonym entuzjazmem: nie tylko przyspiesza proces uczenia się, ale też sprawia, że staje się ono zbędne. Kiedy pewna liczba niezwiązanych ze sobą strzępów informacji ociera się o różne narządy zmysłu jednocześnie, istnieje szansa, że żaden z tych strzępów nie przeniknie na tyle głęboko, by nie dało się go szybko usunąć - a z pewnością żaden nie pozostanie tam dłużej, niż będzie tego wymagała jego użyteczność. Wielozadaniowość jest jeszcze chętniej witana, kiedy wystawiamy się na działanie urządzeń pompujących w nas informacje nie po to, by dostarczyły jakiejkolwiek wiedzy - choćbyśmy nawet potrzebowali jej na krótko - ale po to, by oferowane w danym momencie treści sprawiały nam przyjemność i zapewniały rozrywkę. Perspektywa natychmiastowego zapominania nie jest w tym wypadku ani niepokojąca, ani mile widziana. Staje się po prostu nieistotna. Dawne ostrzeżenie: ''Jednym uchem wleci, drugim wyleci'', nie zostałoby dziś ani potraktowane poważnie, ani wyśmiane. Najprawdopodobniej nie zostałoby w ogóle zrozumiane. 14 września 2010 Esej pochodzi z książki ''To nie jest dziennik'' wydanej przez Wydawnictwo Literackie.
anonim2013.11.27 12:08
Sorki za jakość edycyjną tekstu - rozwaliło mi się przy przeklejaniu z pdf.