Premier Donald Tusk wystąpił w piątek na antenie TVN24, gdzie był pytany o kolejne zamykane oddziały położnicze.
- „Ma pan zamiar zachęcać młode kobiety, aby rodziły w karetkach, bo za czasów pana rządów zlikwidowano ok. 30 porodówek i niektóre kobiety mają ponad 100 km, żeby dojechać i urodzić dziecko?”
- zapytała działaczka Młodych Razem Maria Wydra.
W odpowiedzi szef rządu przekonywał, że… problemu nie ma.
- „Nie mamy w Polsce problemu z dostępem do porodówek. W tej chwili mamy najgęstszą sieć porodówek w Europie”
- mówił.
W reakcji a te słowa jego rozmówczyni przywołała przykład porodówki w Lesku.
- „Nie, nie jest zamknięta”
- stwierdził Donald Tusk.
W ten sposób szef rządu minął się z prawdą. Ostatnia w Bieszczadach porodówka nie działa od stycznia.
Wystąpienie przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej wywołało burzę, w tym reakcję medyków ze szpitala w Lesku. Teraz, po kilku dniach od tego wystąpienia, „za wprowadzenie opinii publicznej w błąd” przeprosił rzecznik rządu Adam Szłapka.
- „Mam bezpośrednie upoważnienie od pana premiera - chciałbym bardzo serdecznie przeprosić za wprowadzenie opinii publicznej w błąd w sprawie związanej z porodówką w Lesku”
- powiedział na konferencji prasowej po dzisiejszym posiedzeniu rządu.
Przyznał, że „faktycznie ta porodówka nie funkcjonuje”, jednocześnie przekonując, iż… „nigdy z naszej strony, strony rządu czy NFZ nie było intencji zamykania”, a decyzja należała do samorządowców.
- „Szczególnie przepraszam tych młodych ludzi, którzy w programie piątkowym zadawali te pytania”
- dodał.
