Na początku tego roku Adam Borowski stwierdził, że Roman Giertych „współpracuje z przestępcami i zapewniał nie tylko tarczę prawną, ale dawał swoich znajomych, żeby byli słupami”.

Dziś w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola Borowski stawił się przygotowany na ewentualność więziennej odsiadki.

„Przyszedłem z tobołkiem, żeby mieć ze sobą szczoteczkę do zębów, przybory do golenia, bieliznę i piżamę. Co by sąd nie postanowił, nie przeproszę i jestem gotowy na wykonanie kary, ponieważ od początku działań tej przestępczej władzy mówiłem, że trzeba się temu przeciwstawiać, a ci, którzy się temu przeciwstawiają, muszą się liczyć z konsekwencjami” – powiedział dziś dziennikarzom w sądzie Adam Borowski.

„Chciałem tylko powiedzieć, że ja nie będę tam jadł. Od pierwszego dnia przekroczenia będę głodował. Jak tylko mnie zamkną, natychmiast podejmę głodówkę, żebyście wiedzieli. Oświadczam, że w momencie, gdy przekroczę mury jakiegokolwiek zakładu karnego, od razu wyrzucam platery na zewnątrz i ogłaszam protestacyjną głodówkę. Ponieważ uważam, że ten wyrok jest niesprawiedliwy. W więzieniu może być tylko i wyłącznie tego typu niezgoda, nie mam innej możliwości, żeby protestować” – dodał legendarny opozycjonista.

„Mecenas będzie się odwoływał, jak się wyrok uprawomocni, to wtedy idę do pierdelka. Sąd powołał się na to, że miałem szansę przeprosić, ale tego nie zrobiłem” – oznajmił Borowski.

Opozycjonista z czasów PRL podkreslił, że jego osoba oraz sprawa mają w zamysle obecnej władzy służyć, by „zastraszyć społeczeństwo”.