Wydarzenie
W warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim trwa wystawa Maurizio Catellana. Otwarcie wystawy odbyło się 15 listopada 2012, potrwa ona do 24 lutego 2013. W CSW eksponowanych jest większość prac, jedna znajduje się na terenie Warszawy, kuratorem wystawy jest Justyna Wesołowska. Kontrowersje, których dotyczy ten artykuł, dotyczą instalacji zatytułowanej „AMEN”. Jest to naturalnej wielkości figura, rzeźba, czy raczej – można powiedzieć - naturalistyczna lalka przedstawiająca Adolfa Hitlera, ukazanego w pozycji klęczącej. W warszawskim projekcie ustawiono ją na terenie budynku przy ulicy Próżnej 14. Obiekt postawiono w bramie kamienicy, oddzielonej od przechodniów z jednej strony ozdobą kratą, a z drugiej zamkniętą bramą, w której znajdują się prześwity umożliwiające przechodniom zaglądanie do środka, wówczas widzą klęczącą postać od strony pleców. Więcej o wystawie na stronie CSW.
Znaczenia
Skonfrontowane zostały ze sobą trzy rzeczywistości znaczeniowe. Pierwsza – realistycznie ukazana postać Adolfa Hitlera przypomina o tym człowieku i skutkach działalności hitlerowców w Warszawie. Realność tych skutków podkreślona jest przez ulokowanie rzeźby na terenie kamienicy pamiętającej II wojnę światową, która jak kataklizm zniszczyła to piękne niegdyś miasto.

Drugi zakres znaczeń zauważamy sięgając głębiej w historię tego miejsca mocno związanego z historią Żydów, których stamtąd wysiedlono dokonując ich Holokaustu. Kamienica przy ul. Próżnej 14 należała do Majera Wolanowskiego przemysłowca i fabrykanta pochodzenia żydowskiego http://pl.wikipedia.org/wiki/Majer_Wolanowski. Ulica Próżna jest to jedyna ulica ocalała z warszawskiego getta, na której do dziś zachowały się wszystkie kamienice. Podczas powstania warszawskiego była terenem walk, m.in. pomiędzy kamienicami nr 9 i 14 wzniesiono barykadę zamykającą wylot Próżnej na plac Grzybowski. W 1944 zniszczeniu uległa większość zabudowy środkowej i wschodniej części ulicy. Dzisiaj jest to szczególne miejsce, tam odbywa się Festiwal Kultury Żydowskiej – „Warszawa Singera”.
Trzeci zakres znaczeń sugerowany jest przez klęczącą, charakterystyczną dla chrześcijan postawę, przedstawionej rzeźbiarsko postaci Hitlera, który jakby się modlił. Tytuł instalacji „AMEN”, także kojarzy się każdemu z modlitwą chrześcijanina. Słowo „Amen” również posiada własne znaczenie, które warto w tym miejscu przypomnieć. Jest to hebrajskie słowo (אמן), oznaczające „tak jest” i „niech tak się stanie”. Już w Starym Testamencie stanowiło ono odpowiedź na wolę Boga, Jego słowo, groźby czy obietnice na przykład w Księdze Powtórzonego Prawa (Pwt. 27, 15-26) «Przeklęty każdy, kto wykona posąg rzeźbiony lub z lanego metalu - rzecz obrzydliwą dla Pana, robotę rąk rzemieślnika - i postawi w miejscu ukrytym». A w odpowiedzi cały lud powie: «Amen», Tłumaczenia Biblii niekiedy dają wprost słowo „Amen” a niekiedy jego tłumaczenie, np. „Słuchajcie głosu mojego i postępujcie według tego, co wam rozkazałem! Będziecie moim ludem, Ja zaś będę waszym Bogiem, abym mógł wypełnić przysięgę złożoną przodkom waszym, że dam im ziemię opływającą w mleko i miód, jak ją dzisiaj macie". A ja odpowiedziałem: "Niech się tak stanie, Panie!"” (Jr 11,4-5). Słowo „Amen” obecne jest w liturgii Kościoła katolickiego, we wszystkich wyznaniach chrześcijańskich, jest także u mahometan. Stanowi ono aklamację wiernych potwierdzającą modlitwę celebransa, a niekiedy wspólne wyznanie wiary. W Nowym Testamencie jest użyte, jako imię Jezusa: „Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący!” (Ap 3, 14-15).
Kontrowersje
Wystawa, planowana jako kontrowersyjne wydarzenie, nie miała zbyt wielkiego echa tuż po jej otwarciu. Znajduje się na niej parę charakterystycznych dla artysty motywów m.inn rzeźba martwego konia z postawioną obok tabliczka z napisem „INRI”. Są to wyraźne prowokacje, niemniej, na początku raczej nie znalazły się środowiska katolików, które by rozwinęły postawę krytyczną i potrafiły to nagłośnić. O wystawie pisała Rzeczpospolita, w tonie raczej informacyjnym, niż krytycznym: Zob. TUTAJ.

Gazeta Wyborcza pamiętając o wydarzeniach z roku 2000 kiedy praca tego artysty „La Nona Ora", pokazująca figurę papieża Jana Pawła II przygniecionego przez meteoryt, była podnoszona przez działaczy ZCHN, z niecierpliwością wyczekiwała, co nastąpi tym razem. Dano temu wyraz w artykule z 14.11.2012 „Człowiek, który przygniótł papieża. Będzie awantura?”
Simon Wiesenthal Center
Zdecydowana fala oburzenia przyszła w ostatnich dniach, z nieoczekiwanej strony, nie od Polaków katolików, lecz od Żydów z Los Angeles (USA). Od tygodnia nastrój wokół wystawy znacznie się zmienił, z powodu ostrej reakcji środowiska „Simon Wiesenthal Center” które w tym tygodniu wyraziło swoje oburzenie, nazywając pracę „Amen” "bezsensowną prowokacją, która obraża pamięci żydowskich ofiar nazistów." Informację tę spopularyzowała agencja Associated Press.
„Centrum Szymona Wiesenthala” to „założona w 1977 roku międzynarodowa agencja żydowska z siedzibą w Los Angeles, służąca ochronie praw człowieka i zachowaniu pamięci o Holokauście. Zadaniem centrum jest także wzmacnianie tolerancji społecznej poprzez edukację. Wśród tematów jakimi zajmuje się Centrum znajdują się problemy związane z rasizmem, antysemityzmem, ludobójstwem, działaniem przeciwko ludności oraz terroryzmem. Jest ono akredytowane jako organizacja pozarządowa przy Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz UNESCO. Siedziba Główna Centrum Szymona Wiesenthala znajduje się w Los Angeles” (Wikipedia)
Także Efraim Zuroff wydał osobiście oświadczenie interpretujące symbolikę rzeźby, jakoby był to Hitler modlący się o to, aby Żydów zetrzeć z powierzchni ziemi. Osoba ta jest dla wielu autorytetem. Ten urodzony w 1948 r. w Nowym Jorku, izraelski historyk urodzony w USA zwany jest "ostatnim łowcą nazistów"/"The Last Nazi Hunter". Jest dyrektorem biura Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie, oraz koordynatorem akcji poszukiwania zbrodniarzy hitlerowskich na całym świecie, prowadzonym przez biuro. Uzyskał światowy rozgłos ze swojego zaangażowania w odkrycie miejsca pobytu w Argentynie Dinko Šakića, komendanta obozu koncentracyjnego Jasenovac. (por. Efraim Zuroff "Łowca nazistów", Wydawnictwo Dolnośląskie 2010)
Świat
Po tych śmiałych wypowiedziach o warszawskiej wystawie napisały ważne portale informacyjne w USA. Huffingtonpost poświęca sprawie wiele miejsca zauważając sprawę i nakreślając na czym polega w tym wypadku polemika stron zwolenników i przeciwników instalacji. Cytuje opinie przeciwników, ale też zauważa, że naczelny rabin Polski, Michael Schudrich, powiedział, że udzielał konsultacji w sprawie tej instalacji z pewnym wyprzedzeniem i nie sprzeciwił się jej realizacji, ponieważ widział wartość w artystycznej próbie zadania prowokującego pytania, dotyczącego moralności. Tłumaczy on, że był zapewniany przez kuratorów, że nie mieli oni zamiaru rehabilitacji Hitlera, lecz pokazanie, że zło może zaprezentować się w przebraniu "słodkiej modlitwy dziecka". "Czułem, że może być tu wartość edukacyjna," powiedział Schudrich, który również napisał wstęp do katalogu wystawy (Zob. TUTAJ).

O sprawie poinformował też portal timesofisrael.com, przypominając że w lecie 1942, około 300.000 Żydów było deportowanych z Warszawy do nazistowskiego obozu śmierci „Treblinka”. Rzeźba eksponowana była już wielokrotnie, między innymi w nowojorskim centrum sztuki Guggenheima w Nowym Jorku, na wielkiej retrospektywnej wystawie tego artysty, niemniej nie wzbudzała aż takich kontrowersji, jak tym razem, kiedy ustawiona jest wyraźnie w kontekście historycznym.
Polska
W ostatnich dniach roku 2012 problem zauważony został przez portal wpolityce.pl, gdzie zwrócono uwagę na oplakatowanie Warszawy wizerunkami Hitlera, w artykule „Podatniku! Oto za twoje pieniądze na ulice umęczonej przez Niemców Warszawy, w setkach plakatów, powrócił zbrodniarz Hitler!” W artykule cytowane są fragmenty z katalogu wystawy „W spustoszonej przez kataklizmy XX wieku Warszawie prace Maurizio Cattelana nabierają szczególnego wymiaru – stają się artystycznym komentarzem dla katolickiego credo: co to właściwie znaczy miłować swych wrogów? Co znaczy odpuszczać winy naszym winowajcom? Ewokując traumy historii, sztuka Cattelana stanowi trudne wyzwanie dla tożsamości Polaków: w jakim stopniu nasza pamięć narodowa jest formą zapominania? W jakim stopniu to, o czym nie chcemy pamiętać, nas determinuje – stanowi swoistą formę ukrytej pamięci? Wystawie towarzyszy katalog pod redakcją Iwo Zmyślonego, który ukazuje teologiczne, filozoficzne i polityczne wymiary prac Cattelana. Znajdziemy w nim teksty m.in. Zygmunta Baumana, Elfriede Jelinek, Leszka Kołakowskiego i Roberta Piłata.” Wpolityce.pl tak to komentuje: „Mamy śmiałą propozycję: niech może pan Cattelan i jego polscy promotorzy powieszą w Berlinie setki plakatów pokazujących ofiary niemieckiego totalitaryzmu. Będzie to miało naprawdę większy sens niż bawienie się "pytaniami o sens katolickiego credo" w tak obraźliwy dla Polaków i katolików sposób. Za tychże pieniądze.” (Zob. TUTAJ).
Widać, że świat obserwuje reakcje Polaków na tę prowokację, christianpost.com, za jerusalempost cytuje wypowiedzi dwóch starszych kobiet, które przesłanie rzeźby tak odebrały, że Hitler modli się, aby przepraszać za swoje uczynki (Zob. TUTAJ).
Papież sztuki
Maurizio Catellan Urodził się w 1960 r. w Padwie, jest rzeźbiarzem i twórcą instalacji artystycznych, mieszka w Nowym Jorku. Jego sztuka ma często charakter obrazoburczy i jako taka staje się źródłem kontrowersji; zdarzało się, że prace Cattelana były cenzurowane lub niszczone przez oburzonych widzów. Jego prace dotykają problemów duchowości. Niektórzy złośliwie nazywają go „Papieżem sztuki”.
Maria Patynowska
