Ściana Płaczu to jedyna zachowana do dnia dzisiejszego pozostałość Świątyni Jerozolimskiej, najświętszego miejsca judaizmu. Jest podzielona na obszerną część dla mężczyzn i mniejszą część dla kobiet. Są też specjalne zasady: kobietom nie wolno wykonywać męskich czynności: na głos odmawiać modlitw, śpiewać, nosić i czytać Tory oraz zakładać rytualnego szalu modlitewnego. Turystkom, a nawet żydówkom, które złamią powyższe przepisy grozi, nawet obecnie, areszt ze strony policji i spontaniczny atak ortodoksyjnych żydów, którzy zorganizowali tam rodzaj milicji obywatelskiej.

Oczywiście, te ograniczenia powodują wściekłość feministek, które uważają że wolno im wszystko wszędzie. Członkinie grupy „Women of the Wall” deklarują się jako osoby wielu wyznań, nie tylko judaizmu, które działają pod hasłem „wyzwolenia ściany”, dostępności jej dla wszystkich. Cyklicznie spotykają się aby zbiorowo łamać żydowskie zakazy religijne. Oczywiście policja już na nie tam czeka… Są też i tacy mężczyźni którzy im pomagają w tym procederze, na filmie widać jak zwój Tory podawany jest kobietom przez płot z „męskiej strony” placu. Wkracza policja…

Ostatnio zrobiły to znowu. Ortodoksi pokrzykiwali do nich, już z daleka, że są heretyczkami i prostytutkami. "Nie można zmienić Tory!" Krzyknął jeden. "Wynoś się stąd!" Inny rozerwał którejś modlitewnik. Sprawą zainteresowało się Los Angeles Times i zebrało różne wypowiedzi. "Ja mam prawo do decydowania, jak modlę się w moim kraju, '' powiedziała Tammy Gottlieb lat 32, jadąc do Ściany Płaczu w samochodzie pełnym działaczy do świętego miejsca w Starego Miasta w Jerozolimie.

W ostatnich miesiącach napięcie powodowane przez ten konflikt wzrasta, a sprawą zainteresował się sam gabinet premiera Benjamina Netanjahu. Jest plan pewnego kompromisu, o który zabiegają nie tylko te feministki, ale też bardziej liberalne odłamy judaizmu. Problem miałoby załagodzić wygospodarowanie wzdłuż tej ściany nowej, trzeciej przestrzeni do koedukacyjnej modlitwy. Jest to jednak bardzo kontrowersyjne!

Tradycjonaliści mówią twarde NIE. "To tak jakby muzułmanin wszedł do meczetu Al-Aksa i nie zdejmując butów” twierdzi autorytet, Haim Rabinowitz - "Istnieją zasady, prawo religijne. W judaizmie nie ma czegoś takiego jak odnowa lub reforma. Nie ma żadnych kompromisów." Władze Izraela wspierają nurt ortodoksyjny.

Tymczasem w Ameryce Północnej istnieje całe pokolenie kobiet, które już zostały wyświęcone jako rabinki, zwłaszcza one chcą się modlić jak mężczyźni. Co robić wobec takiej różnicy w obyczajowości? „Nie mogę uwierzyć, że w Izraelu kobieta jest aresztowana za posiadania Tory.” mówi rzeczniczka „Women of the Wall”. W czerwcu 2016 roku członkini „Women of the Wall” Lesley Sachsa, została zatrzymany przez policję za wniesienie zwoju Tory na plac przed Ścianą Płaczu.

 



MP na podstawie artykułu Joshua Mitnick / latimes.com