Oto historia wikariusza patriarchatu łacińskiego, odpowiedzialnego za katolików pochodzenia hebrajskiego w Izraelu.

Po ucieczce z hitlerowskich Niemiec, jego rodzina żyła w Południowej Afryce, ale jako dorastający chłopiec David wyjechał do Jerozolimy. Tam poznał wiekową prawosławną zakonnicę. Kiedy mówiła mu o Chrystusie promieniowała trudno wytłumaczalną radością. To podczas rozmów z nią usłyszał wezwanie. Nie tylko do tego, żeby zostać chrześcijaninem, ale także, by służyć Chrystusowi jako pasterz.

Ojciec Neuhaus wykłada w diecezjalnym seminarium patriarchatu łacińskiego i na uniwersytecie w Betlejem. Uzyskał doktorat z nauk politycznych na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Uzyskał również dyplom z teologii w paryskim Centrum Sèvres i Pisma Świętego Papieskiego Instytutu Biblijnego w Rzymie. Po krytyce, jaka spadła na Kościół po przyjęciu niedawno przez papieża Benedykta XVI dekretu o heroiczności cnót Piusa XII, o. Neuhaus stanął w obronie decyzji Ojca świętego. Odrzucamy pomówienia i zarzuty o tchórzostwo, czy wręcz antysemityzm i kolaboranctwo, wysuwane przeciwko Piusowi XII (...). A także interpretacje, dopatrujące się w jakiejkolwiek formie kultu tego papieża minimalizowania wagi Szoah czy kroku wstecz w relacjach między katolikami i Żydami - mówił jezuita.

 

 

Karna Swanso: Jak ksiądz postrzegał religię jako dziecko? Czy był ksiądz religijny?

Ojciec David M. Neuhaus SJ: Urodziłem się w niemieckiej rodzinie żydowskiej, nieszczególnie praktykującej, której udało się uciec, i która znalazła schronienie w Południowej Afryce. Mój ojciec chodził regularnie do synagogi, ale w domu praktyka religijna nie była obecna. Chodziłem do jednej z najlepszych szkół żydowskich, gdzie modliliśmy się każdego ranka, studiowaliśmy Biblię, religię i język hebrajski.

Nic z tych rzeczy mnie specjalnie nie interesowało. W moich oczach religia była dla starszych osób, które boją się śmierci. Z innej strony, odbierałem wówczas chrześcijaństwo jako źródło cierpień mojej własnej rodziny i całego narodu żydowskiego, szczególnie w Europie, jako coś z porządku duchowego.

Porzucił ksiądz judaizm, kiedy przybył ksiądz do Izraela. Co doprowadziło do tego, że nawrócił się ojciec na katolicyzm?

Kiedy przybyłem do Izraela miałem 15 lat i fascynowałem się historią. Rozpocząłem wówczas poszukiwania rosyjskiej księżniczki, o której wiedziałem, że przebywa w Jerozolimie. Byłem dorastającym żydem i oto spotkałem „latorośl” Imperium rosyjskiego – Matkę Barbarę. Miała prawie 90 lat i była prawosławną zakonnicą od ponad 50 lat.

Spędzaliśmy razem godziny, rozmawialiśmy o ostatnich dniach Imperium rosyjskiego, rewolucji i jej reperkusjach. Podczas naszych rozmów, zauważyłem, że ta bardzo stara i słaba już dama, promieniowała radością. Uważałem to za dziwne, gdyż była prawie obłożnie chora, zamknięta w małej celi zakonnej z jedną perspektywą przed sobą – śmiercią.

Pewnego dnia zdobyłem się na odwagę i spytałem ją, skąd pochodzi jej niezwykła radość. Wiedziała, że jestem żydem i na początku się zawahała. Ale kiedy zaczęła mówić o wielkiej miłości swojego życia, to był potok słów a ona sama stawała się coraz bardziej rozpromieniona. Mówiła mi o Jezusie Chrystusie, o miłości Boga, która się w Nim wyraziła, o swoim szczęśliwym życiu z Nim w zakonie.

Byłem pod wrażeniem. Dzisiaj wiem, że w jej promieniującej radości widziałem pierwszy raz oblicze Jezusa. Nadal kontynuowaliśmy nasze rozmowy. Kiedy spotkałem moich rodziców kilka miesięcy później, powiedziałem im o moim pragnieniu stania się chrześcijaninem. Byli w szoku. Obiecałem im, że poczekam 10 lat, ale jeśli moje przekonanie się nie zmieni, to zaakceptują moją decyzję. Zgodzili się w nadziei, że w ciągu 10 lat powróci mi rozum.

Wyobrażał sobie wtedy ksiądz, że pewnego dnia zostanie ksiądz katolickim księdzem?

Poczułem powołanie do życia zakonnego prawie w tym samym czasie, gdy spotkałem Chrystusa poprzez matkę Barbarę. Moje przekonanie o powołaniu kapłańskim pojawiło się kiedy zrozumiałem znaczenie i ważność obecności Chrystusa w sakramencie Eucharystii. Chciałem być w obecności Chrystusa, poszukiwać okazji by Go poznać, chciałem zanieść Go innym. Poczułem, że świat ma natychmiastową potrzebę radości, i że Chrystus jest kluczem do prawdziwej radości.

Ważnymi momentami w pierwszych latach mojego poznawania Chrystusa były te, gdy jako młody chłopak chodziłem na liturgię do rosyjskiego kościoła prawosławnego. Lektura Biblii przyszła później i do dzisiaj jest moją pasją. Potrzebowałem czasu, aby „wejść” w kontakt z Kościołem katolickim.

To, co mnie przyciągnęło to uniwersalność Kościoła, jego miłość i troska o świat. Cieszyło mnie poszukiwanie przez Kościół katolicki drogi pojednania z narodem żydowskim, korygując głęboko krzywdzący sposób w jaki Żydzi i judaizm byli przedstawiani katolikom.

O. David Neuhaus SJ.

Inspirowało mnie nauczanie profetyczne Kościoła katolickiego na temat sprawiedliwości i pokoju oraz jego zaangażowanie po stronie opuszczonych. Głośnym pytaniem mojej rodziny i znajomych żydów było: „jak możesz dołączyć do wspólnoty, która przez wieki nas prześladowała”?

Otuchę znalazłem w osobie błogosławionego papieża Jana XXIII, kardynała Augustina Bea i innych wielkich postaciach Soboru Watykańskiego II jak również przeformułowaniu nauczania Kościoła dotyczącego żydów. Od samego początku rozumiałem, że jeśli ja, jako żyd, wchodzę do Kościoła katolickiego to powinienem służyć, że nie mogę zadowalać się jedynie byciem kolejnym chrześcijaninem. Na długo wcześniej zanim przyjąłem chrzest zrozumiałem, że służba ta jest blisko związana z faktem pokazania Chrystusa obecnego w świecie poprzez sakrament i Słowo.

A co księdza przyciągnęło do jezuitów?

Na początku to wcale nie był Ignacy Loyola (on pojawił się później podczas 30-dniowych rekolekcji, które odbywałem w pierwszym roku mojego nowicjatu). Najpierw zafascynowało mnie dwóch jezuitów pracujących w Jerozolimie: Amerykanin ojciec Peter, który przybył pracować z Palestyńczykami jako profesor filozofii i teologii na uniwersytecie katolickim w Betlejem (gdzie teraz pracuję) i Nikaraguańczyk ojciec José. On z kolei pracował na łonie społeczności izraelskiej języka hebrajskiego i wykonywał swoją służbę w małym katolickim kościele (w którym jestem obecnie wikariuszem patriarchalnym).

Poświęcenie tych dwóch mężczyzn, którzy wszystko zostawili dla Chrystusa, głęboko mnie poruszyło. Byłem pod wrażeniem ich głębokiej duchowości, postawy intelektualnej, zdolności stawania naprzeciw wyzwaniom oraz tego, że nie redukowali rzeczywistości do sloganów. A poza tym wszystkim byłem pod wrażeniem przyjaźni, jaką darzyli współbraci w Panu. Jeden pracował w głębokiej solidarności z Palestyńczykami, drugi w głębokiej solidarności z izraelskimi żydami. Mimo bezmiaru przemocy i nienawiści byli zdolni być przyjaciółmi, modlić się, rozmawiać i razem się śmiać.

To pozwalało mi wierzyć, że nasza rzeczywistość, która wydawała się już określona, ofiarowała nadzieję i powiew życia tam, gdzie pozornie go nie było. Ojciec José przygotował mnie do chrztu a ojciec Peter przygotował moje przyjęcie do Towarzystwa Jezusowego i ubierał w habit zakonny podczas moich święceń.

Jest ksiądz obywatelem Izraela, księdzem katolickim żyjącym w Jerozolimie, na ziemi, po której chodził Chrystus. Czy to wszystko nie tworzy specjalnego wymiaru kapłańskiego życia?

Żyć tu, gdzie żył Jezus, chodzić po ziemi, po której On chodził, żyć pośród Jego ludu z kości i ciała jest niesamowitym przywilejem. Jako katolicy wierzymy, że moment Zmartwychwstania Chrystusa, gdy odnowił oblicze Ziemi, uczynił z tej ziemi „świętą” a wszyscy ludzie wierzący w Chrystusa stali się „świętym narodem”. Jednak ten szczególny kawałek ziemi niesie rzeczywiste ślady ziemskiego życia Jezusa, ślady patriarchów, kapłanów, królów, mędrców i proroków, którzy przygotowywali Mu drogę.

Żyjąc jako uczeń Chrystusa na tej ziemi upamiętnia się akty miłości, które Jezus tu przeżywał. Ziemia, na której tu żyjemy, jest „ewangelią”, poprzez którą głoszona jest nowina o zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią. Dla mnie tym centrum jest kościół Zmartwychwstania, znany bardziej jako Grób Chrystusa. Chodzę tam regularnie, by się modlić, na nowo przeżywać moje powołanie i wstawiać się za Kościół, żebyśmy byli dla świata wiernymi miłości Chrystusa.

Poza sprawowaniem sakramentów i głoszeniem słowa, raduję się z przywileju bardzo szczególnego na tej ziemi, jako profesor Pisma Świętego w tutejszym seminarium diecezjalnym. Szczególna misja w nauczaniu tutaj Pisma polega na przekonywaniu młodych seminarzystów – Jordańczyków i Palestyńczyków – do rozmyślania nad darem, jaki został im dany, tzn. że mogą czytać Pisma na ziemi, na której zostały one zapisane, mogą celebrować sakramenty na ziemi, na której zostały one ustanowione. (...)

Jaki jest najważniejszy aspekt życia księdza w sprawowaniu tego świętego misterium?

Niewątpliwie oczekiwałem, wstrzymując oddech, by sprawować swoją pierwszą eucharystię, być ministrem(?) rzeczywistej obecności Chrystusa w świecie, który Go ogromnie potrzebuje. Tymczasem byłem całkowicie zaskoczony ogromem łask w wysłuchiwaniu spowiedzi.

Służyć jako spowiednik pozostaje dla mnie jednym z najważniejszych aspektów posługi kapłańskiej. To w sakramencie przebaczenia dotykamy w rzeczywisty i bezpośredni sposób konkretnej postaci Jezusa, który nauczał o przebaczeniu, przeżywał je i umarł za nie.

Oczekiwałem na transformację ludzką, która się dokonuje wokół stołu eucharystycznego i nie jestem zawiedziony, ale władza odpuszczania grzechów zapiera mi oddech. Mam świadomość tego, jak bardzo jestem niegodny być księdzem z powodu mojej ludzkiej słabości, jednak jestem ciągle zachwycany przez dzieło miłości, które Bóg czyni poprzez tych, których wybrał do kapłaństwa.

(...)

Co powiedziałby ksiądz młodemu człowiekowi, który dzisiaj jest na etapie rozważania swojego powołania do kapłaństwa?

Byłem profesorem Pisma Świętego w naszym seminarium diecezjalnym przez 10 lat. Miałem często okazję długo rozmawiać, w sposób pogłębiony z tymi, którzy są wezwani do kapłaństwa. Mówiłem im: potrzebujemy świętych kapłanów, którzy będą odbiciem życia Boga między nami, służąc jako ministrowie obecności Boga w sakramentach i którzy z przekonaniem głoszą Słowo Boże.

Potrzebujemy księży przepełnionych wiarą, promieniujących nadzieją, którzy kochają kobiety i mężczyzn naszej naszych czasów i którzy żyją w radości. Radość naszego namacalnego świadectwa, zwycięstwa nad strachem, grzechem i śmiercią, którą Chrystus już dla nas pokonał w Zmartwychwstaniu, w świecie, który wcale o tym zwycięstwie nie mówi.

Rozmawiała Karna Swanso

Tłum. Magdalena Romaniuk

 

O. David Neuhaus opowiada o kościele Bożego Grobu:

[video:http://www.youtube.com/watch?v=r1jma1pSr6Q'/>

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »