Geroge baron Weidenfeld przekonuje, że ma dług do spłacenia. Tuż przed II wojną światową chrześcijanie pomogli mu uciec przed nazistowskimi prześladowaniami i przetransportowali go z Austrii do Wielkiej Brytanii. Teraz baron Weidenfeld chce się odwdzięczyć i będzie pomagał chrześcijanom prześladowanym przez Państwo Islamskie.
Żyd zapowiedział, że opłaci działania na rzecz pomocy 2000 chrześcijańskim rodzinom w Iraku i Syrii. Operacja nosi nazwę „Operation Safe Havens”, w ramach której przetransportowano 150 chrześcijan z Syrii do Polski. To jednak dopiero początek pomocy, jakiej chrześcijanom chce udzielić baron, uratowany przed niemieckim szaleństwem w 1938 roku. „Mam dług do spłacenia […]. My, Żydzi, powinniśmy być wdzięczni i zrobić coś dla zagrożonych chrześcijan” – mówi, odnosząc się do ratunku jaki otrzymał w Austrii przed II wojną.
„Najważniejszym celem jest przetransportować chrześcijan w bezpieczne miejsca. ISIS jest bezprecedensowe w swoim prymitywnym okrucieństwie […]. Gdy idzie o czystą żądzę horroru i sadyzmu, są wyjątkowi. Nigdy nie było takich kanalii, jak ci ludzie” – mówi Weidenfeld.
Niepoważni liberałowie oczywiście krytykują barona za to, że pomaga akurat chrześcijanom, a nie muzułmanom. Weidenfeld tymi zarzutami się jednak nie przejmuje. „Nie mogę uratować świata, ale zachodzi bardzo szczególna szansa po stronie żydowskiej i chrześcijańskiej. Niech inni robią co chcą dla muzułmanów” – powiedział.
pac/catholic herald

