Doradca prezydenta Andrzeja Dudy, profesor Andrzej Zybertowicz podsumował wydarzenia tygodnia w Klubie Ronina. Zybertowicz odniósł się m.in. do trudnej kwestii relacji polsko-ukraińskich, szczytu NATO oraz... roli, jaką w tym wszystkim odgrywa Rosja. Doradca prezydenta Dudy docenił wypowiedź prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenki o tym, że ukraińskie władze mają świadomość odpowiedzialności swojego narodu w związku z Rzezią Wołyńską. Odniósł się do krytyki przez pewne środowiska polityki PiS wobec Ukrainy, począwszy od spotkań prezydenta Lecha Kaczyńskiego z prezydentem Juszczenką:
"Problem z którym tylko dobre służby mogą sobie poradzić, a z którym większość z nas sobie nie może poradzić w przestrzeni komunikacji społecznej jest taki: Gdy ktokolwiek krytykuje politykę Prawa i Sprawiedliwości, nazywaną ugodową wobec Ukrainy, gdy ktokolwiek krytykował Lecha Kaczyńskiego za to, że zaciskał zęby i jechał na spotkanie z prezydentem Juszczenką i nie podnosił przy każdej okazji problemu odpowiedzialności Ukraińców za rzeź wołyńską i nie podnosił przy każdej okazji problemu kultywowania tradycji banderowskiej na Ukrainie, gdy ktoś krytykuje tę politykę, to my nigdy nie wiemy, czy robi to z dobrych intencji, bo ma instynkt narodowy, patriotyczny, bo jest dziedzicem dobrych tradycji naszej kresowej przeszłości. Czy jest po prostu, jak się dzisiaj mówi, rosyjskim płatnym trollem, albo też nieopłacanym wolontariuszem, po prostu, agentem wpływu. Tego nie wiemy, bo metodami analizy „po symptomach”, po objawach, nie możemy tego ustalić."
Zybertowicz zwrócił także uwagę na falę prorosyjskich i antyukraińskich komentarzy w mediach społecznościowych, chociażby po rosyjskiej agresji na Krym. Zdaniem doradcy prezydenta pokazuje to, że Rosjanie za wszelką cenę chcą skłócić Polaków i Ukraińców. Według Zybertowicza temat Rzezi Wołyńskiej nie został przepracowany przez żadną ze stron, ponieważ przez pierwsze 20 lat transformacji w Polsce praktycznie go nie poruszano. Rosyjska propaganda wnika w tę ranę.Socjolog zwrócił uwagę, że nie można partiotyzmu czy troski o interes narodowy doprowadzać do skrajności, ponieważ wtedy "mamy do czynienia z podpowiedziami, które nie służą naszemu interesowi narodowemu. Bo we współczesnym świecie interes narodowy musi polegać na zdolności strategicznego manewrowania i opóźniania w czasie pewnych postulatów, czekania gdy warunki będą właściwe."
Następnie doradca społeczny prezydenta Andrzeja Dudy komentował szczyt NATO w Warszawie oraz decyzję o rozmieszczeniu wojsk NATO-wskich na wschodniej flance. Zwrócił uwagę, że jeszcze rok temu, gdy Andrzej Duda zostawał prezydentem, a PiS przejmowało władzę, nie było żadnej pewności co do wsparcia ze strony Sojuszu.
"Szczyt w Newport zakończył fazę rozlazłości w NATO. […] Zaczęto zwiększać poziomy gotowości, czyli w istocie skracać czas niezbędnego reagowania procedur NATO-wskich, w tym ściśle militarnych na wypadek, gdyby któryś z krajów NATO-wskich był zaatakowany.
Ale dopiero w lutym bieżącego roku na spotkaniu ministrów obrony narodowej w Brukseli przesądzone zostały te decyzje, które kilka dni temu zostały w Warszawie podpisane. Przesądzone, ale nie rozstrzygnięte w sensie wykonawczym, bo gdyby się okazało, że po drodze do szczytu udałoby się przeciwnikom wzmocnienia NATO spowodować prowokacje, gdyby ci, którzy życzą źle naszemu krajowi spełnili swoje marzenia, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie potrafi tak złożonego logistycznie przedsięwzięcia jak ten szczyt przeprowadzić sprawnie, bezpiecznie, gdyby udał się jakiś cyberatak wyłączający np. prąd w części Warszawy, a takie scenariusze także były rozważane, to mogłoby się okazać, że decyzje z lutego z Brukseli wcale nie zostałyby tak płynnie, spokojnie wprowadzone w życie."- tłumaczył Zybertowicz.
Doradca prezydenta zwrócił uwagę na pewien błąd obecnej ekipy rządzącej w komunikacji z zachodnią opinią publiczną.
"Środowiska patriotyczne muszą się dopiero nauczyć obracania w międzynarodowym otoczeniu społecznym, muszą się nauczyć, że codziennością jest spotykanie się z zagranicznymi dziennikarzami w Polsce, nawet z tymi nieprzyjaznymi, że niezbędne jest komunikowanie się z elitami kulturalnymi." Zdaniem Zybertowicza bezpieczeństwo narracyjne jest kluczowym elementem bezpieczeństwa militarnego. Jako przykład prof. Zybertowicz wskazał wypowiedź prezydenta Dudy.
"Prezydent Andrzej Duda powiedział rzecz, która na pierwszy rzut oka może nam się wydawać kontrintuicyjna: Pakt NATO nie ma wrogów, NATO ma wyzwania. To są bardo mądre, głębokie słowa i nie było przypadkiem, że w jednym z paneli kończących ekspercką część szczytu jeden z ekspertów z Moskwy powiedział, że to jest bardzo ważne, że prezydent Duda powiedział, że NATO ma wyzwania, nie ma wrogów. Dlaczego? Bo tylko ktoś myślący obłędnie i w istocie będący rosyjskim trollem może budować wizje NATO jako sojuszu, który miałby złamać kark systemowi władzy w Rosji. Z różnych powodów to jest po prostu idiotyczne albo prowokacyjne. NATO ma pokazać, że pewna ścieżka budowy dostatku i wolności się powiedzie."
za: Blogpress.pl
