A ta jest niezmiernie optymistyczna. Otóż, po raz kolejny okazało się, że „Nazarejczyk zwyciężył”. Wojciech Jaruzelski, człowiek, który jak Julian Apostata odszedł od wiary ojców i poświęcił się budowaniu wielkiego pogańskiego i antyludzkiego projektu politycznego, który odpowiada za śmierć ludzi i za prześladowanie Kościoła, który przez lata nie wchodził nawet do świątyni na pogrzeb własnej matki, pod koniec życia – a nie mam powodów, by wątpić w słowa wojskowych kapelanów – zwrócił się ku Jedynemu, który może dać zbawienie, ku Jezusowi Chrystusowi. To wielki triumf Chrystusa i Kościoła.
Ale to pojednanie w obliczu śmierci, to także znak dla każdego z nas, źródło wielkiej nadziei. Ta śmierć jest przypomnieniem, że nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie może odpuścić, nie ma grzesznika, do którego nie chciałby dotrzeć. I nie ma się co zapewniać, że jesteśmy lepsi od Jaruzelskiego, trzeba korzystać z możliwości miłosierdzia i modlić się za tych, którzy tego miłosierdzia potrzebują, a także zawierzać Bogu swoje życie. Zwycięstwem Chrystusa nie jest potępienie grzesznika, ale nawrócenie, zwycięstwem Kościoła jest okazanie miłosierdzia, a nie potępienia. Sukcesem jest, gdy grzesznik się nawraca.
Znak nawrócenia Jaruzelskiego to także mocne świadectwo tego, że Kościół nikogo i nigdy nie odrzuca, że sakramenty, Chrystus zawsze jest dla wszystkich. Nikt nie musi się lękać, każdy kto wezwie kapłana w chorobie czy zdrowiu, na łożu śmierci czy wcześniej, może zyskać przebaczenie i wejść na powrót w przestrzeń Bożej łaski. To dobra wieść dla nas, ale także dla wielu naszych bliskich. Przypominajmy im o tym, błagajmy Boga o nawrócenie dla nich, ale także przyprowadzajmy do nich kapłanów...
I wreszcie sprawa ostatnia: ta śmierć, to zwycięstwo Nazarejczyka, pokazuje, że Bóg jest silniejszy niż zło, niż zbrodnia, niż odstępstwo. On jest Zwycięzcą!
Tomasz P. Terlikowski
