Przemysław Żurawski vel. Grajewski: Jestem raczej pesymistą, jeśli chodzi o ustalenia rozpoczynającego się szczytu NATO. W tej chwili w Sojuszu trwa spór dotyczący przyszłej strategii wobec Rosji. Z jednej strony jest wola otwarcia się na Rosję, a z drugiej strony chęć Europy Środowej, by temu otwarciu towarzyszyło zwiększenie rzeczywistych, a nie tylko politycznych, gwarancji dla nowych państw członkowskich. Takimi gwarancjami byłoby stworzenie infrastruktury wojskowej na naszym obszarze.

Polska raczej nie da rady przeciwdziałać otwarciu Paktu na Rosję. Niemcy i Francja argumentują natomiast, że nie można prowadzić polityki zbliżenia z Moskwą i jednocześnie demonstrować wrogości do niej, rozbudowując infrastrukturę na terenie nowych państw członkowskich. Państwa ciągle debatują, czy otwarcie się na Rosję powinno być asekurowane materialnymi gwarancjami dla nowych państw członkowskich. Myślę, że rozwiązanie leżące w naszym interesie wymagałoby nakładów finansowych, a na ich pokrycie nie ma chętnych w Europie. Po resecie stosunków USA-Rosja również Waszyngton tego nie sfinansuje. USA wycofały się przecież za Obamy zupełnie z Europy Środkowej.

Stany Zjednoczone w czasie szczytu poprą zapewne retorycznie stanowisko nowych państw NATO. Jednak nie pójdą za tym żadne czyny. Obama po porażce Demokratów w wyborach do Kongresu jest w trudnej sytuacji, ale to nie oznacza, że będzie aktywizował politykę środkowoeuropejską i zwiększał koszty finansowania tej polityki. A bez inwestycji wzmocnienie gwarancji Sojuszu to będą tylko słowa.

Oczywiście podczas szczytu usłyszymy, że gwarancje bezpieczeństwa są bardzo ważne, szczyt potwierdzi ważność Artykułu 5. Paktu Północnoatlantyckiego, co będzie brzmiało bardzo dobrze. Jednak wartość tego punktu nie znajdzie odzwierciedlenia w decyzjach o inwestycjach w strukturę wojskową w nowych państwach NATO. W sferze retorycznej szczyt powinien zakończyć się dla nas dobrze, w sferze materialnej, sądzę, że niestety nie.

Czy Sojusz podczas szczytu podejmie decyzję o podjęciu współpracy z Rosją i jednocześnie o inwestowaniu w rozwój infrastruktury NATO-wskiej w nowych państwach członkowskich, by obecnością bezpośrednią podkreślić powagę udzielanych przez Sojusz gwarancji bezpieczeństwa? Uważam, że spotkanie Sojuszu da odpowiedź z naszego punktu widzenia negatywną na to pytanie. W ustaleniach szczytu NATO wszystko zostanie oczywiście przykryte zgrabnymi sformułowaniami.

Materialna obecność wojskowa ważnych instalacji Sojuszu na obszarach – mówiąc brutalnie – potencjalnej agresji jest dla bezpieczeństwa tych terenów bardzo ważna. Najlepiej odzwierciedla tę zależność przykład z czasów zimnej wojny, z Berlina Zachodniego. To nie potęga wojskowa kontyngentów USA, Francji i Wielkiej Brytanii, które stacjonowały w mieście, gwarantowała bezpieczeństwo miasta. Gwarantował je fakt, że były one integralną częścią struktur wojskowych tych państw. Próba zajęcia Berlina oznaczałaby więc otwarcie ognia do żołnierzy amerykańskich, brytyjskich i francuskich, co doprowadziłoby do wojny z tamtymi krajami. Tu nie chodziło więc tylko o zwalczanie policji zachodnioberlińskiej, która miała zapewnienie, że kraje zachodnie jej pomogą. To jest zupełnie inna sytuacja psychologiczna. Brak obecności istotnych instalacji wojskowych, których waga dla interesów państw NATO będzie na tyle duża, że nie zawahają się one jej bronić, spowoduje obniżenie gwarancji politycznych Sojuszu. Będą nadal przyrzeczenia bez fizycznej obecności.

Myślę, że prezydent Bronisław Komorowski nie będzie miał żadnego wpływu na ostateczny kształt strategii NATO. Przyzwyczajono nas, że prezydent nie jest ośrodkiem rzeczywistej polityki zagranicznej. Może uczestniczyć w rocznicy otwarcia Instytutu Polskiego w Niemczech, ale nie jest ośrodkiem decyzyjnym w polityce. Choć obecnie prezydent nie jest w sporze z rządem, a wręcz przeciwnie, tutaj będzie podobnie. Poza tym z jakiego powodu duże państwa NATO miałyby brać pod uwagę postulaty Polski? Co im może się stać? Niemcy i Francja na to nie pójdą, a USA nie dadzą pieniędzy. Wola współpracy z Rosją prawdopodobnie wygra.

Not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »