Caroline Petrie pracuje jako pielęgniarka środowiskowa, odwiedza w domach pacjentów – głównie osoby starsze i schorowane. Jednej z tych wizyt nie zapomni do końca życia.

W Winscombe w North Somerstet odwiedzała starszą panią. Spędziła u niej niecałe pół godziny, a wychodząc zapytała, czy chciałaby, żeby się za nią pomodliła. Staruszka odpowiedziała, że nie, ale podziękowała – relacjonuje „Daily Telegraph”.

Petrie została niemal od razu wezwana przez pracodawcę. Ten zażądał wyjaśnień i zawiesił ją w wykonywaniu obowiązków. W tym tygodniu może się okazać, że w ogóle straci pracę.

– Oto, do czego prowadzi poprawność polityczna. Profesjonalna pielęgniarka, która ani nie chciała nikogo obrazić, ani nie zamierzała nikomu zrobić nic złego, ani nie głosiła chrześcijańskich nauk, musi cierpieć z powodu swojej wiary. To absurd dzisiejszych czasów – komentuje na łamach „Rzeczpospolitej” John Rushton, prezenter radiowy i telewizyjny zajmujący się m.in. tematyką religijną.

Starsza pani poskarżyła się, bo pytanie o modlitwę ją zdziwiło. Podobno nie czuła się obrażona. Pracodawca mimo to uznał, że Petrie naruszyła zasadę zachowania religijnej neutralności. Nie łatwo będzie jej się wybronić, jest recydiwistką. Kiedyś dała pacjentowi własnoręcznie zrobioną kartkę z modlitwą. Skończyło się to pisemnym upomnieniem. - Nie wolno wykorzystywać zawodowego statusu do promowania kwestii, które nie są związane ze zdrowiem – napisał pracodawca i wysłał ją na kurs równouprawnia.

Przypadek Petri nie jest odosobniony. Nie tak dawno linie lotnicze British Airways zawiesiły w obowiązkach pracownicę, bo przyszła do pracy z krzyżykiem na szyi. Innym razem do aresztu trafił chrześcijanin, który rozdawał ulotki podczas wiecu homoseksualistów. Na uniwersytecie w Birmingham zawieszono zaś Chrześcijański Związek Studentów, bo nie chciał przyjmować przedstawicieli innych religii.

 

AJ/Rz

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »