Ostrzeżenia, że Polacy i Rosjanie znowu zechcą się „przywitać” nie sprawdziły się. Owszem – witali się, ale nie tak jak poprzednio. Robili razem zdjęcia i w ogóle atmosfera była przyjazna. Taka, jaka powinna być podczas wydarzenia sportowego. A może pseudokibice pojechali do Wrocławia? Bo okazji do zrobienia zadymy widziałem kilka. Mógł się przecież znaleźć ktoś, komu przeszkadzałaby Katiusza, która wychadiła na bierieg. Albo hymn Związku Sowieckiego śpiewany na polskiej ziemi. Ten ostatni faktycznie nie na miejscu, ale cóż. Zawsze znajdzie się gość, który gościny nie potrafi uszanować, albo z niewiedzy albo z własnej głupoty. Ja z przyjemnością patrzyłem na tłumy kibiców: Polaków, Greków i Rosjan, którzy razem i osobno szli na Stadion Narodowy. Polacy odpadli z turnieju – pozostaje nam kibicować innym. Komu? Najlepiej najlepszemu.
Fotoreportaż: Andrzej Sitko




























