Słuchając Kościoła w sprawie samego in vitro, dostrzegam także jego przyzwolenie dla proponowanych rozwiązań prawnych dotyczących postępowania z już żyjącymi zarodkami.

Instrukcja „Dignitas personae” jest trudnym dokumentem. Przede wszystkim dlatego, że wysoko stawia wiernym poprzeczkę wymagań. Trudny jest także język filozofii/etyki opisujący skomplikowane problemy początków życia ludzkiego. Nie jest on jednak aż tak hermetyczny, aby nie widzieć, że używa innych określeń dla zła, jakim jest według instrukcji sztuczne tworzenie zarodków, i jednoznacznego potępienia dla wszelkich sposobów pozbawiania życia zarodków już istniejących.

Prof. Jacek Hołówka kilka razy podważa znacznie bardziej istotny nakaz wynikający z instrukcji, twierdząc, że zarodek ludzki nie może być uznany za człowieka (istotę ludzką, osobę), odmawia mu także należnych każdemu praw do ochrony życia i poszanowania godności. Aby przekonać czytelnika do swojego zdania, podaje spektakularny przykład: przecież żołądź nie jest dębem.

Jako przedstawicielowi nauk przyrodniczych trudno byłoby mi uznać za początek życia moment inny niż poczęcie (bez względu na mniej czy bardziej naturalny sposób, w jaki do niego doszło). Co więcej, gdyby była co do tego jakakolwiek niepewność, to oczywiście należałoby postępować ostrożnie, tzn. szanując ewentualne życie. Bez znaczenia są w tej sprawie cytaty z myślicieli (także katolickich), którzy, żyjąc 700 (św. Tomasz) czy 1700 (św. Augustyn) lat temu, nie mieli pojęcia, na czym polega poczęcie i prenatalny rozwój człowieka.

W tym sensie różnicowanie praw zarodków (i urodzonych już dzieci) w zależności od miejsca i sposobu powołania ich do życia przypisywane przez prof. Hołówkę obrońcom godności każdego życia poczętego jest – łagodnie rzecz ujmując – nieporozumieniem.

Naprzeciw postulatowi ochrony każdego istniejącego już zarodka wychodzi projekt ustawy bioetycznej przygotowywany przez posła Gowina. Dopuszczając możliwość sztucznego tworzenia zarodków (w ściśle regulowanych okolicznościach i warunkach), jednoznacznie nakazuje przestrzeganie podstawowego kryterium dobra mającego narodzić się dziecka jako warunku dopuszczalności podejmowania procedur. Powołanym do życia zarodkom przyznaje prawo do bezwzględnej ochrony.

 

MaRo/Rzeczpospolita

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »