Ze względu na silny wiatr i dużą falę nie można było przerzucić na brzeg zbyt dużej liczby żołnierzy, ale jak się okazało celem ćwiczenia była nie sama operacja desantowania, ale przede wszystkim pokazanie uzbrojenia i sprzętu, jaki może być w niej wykorzystany w przyszłości.

Siły były wyprowadzane na brzeg z trzech klas okrętów: z dużego, amerykańskiego okrętu desantowego USS „San Antonio” (o wyporności 24 900 ton), z brytyjskiego śmigłowcowca desantowego HMS „Ocean” (o wyporności 21 700 ton) oraz z polskiego okrętu transportowo – minowego projektu 767 ORP „Lublin” (o wyporności 1675 ton). Dodatkowym zabezpieczeniem było kilka szwedzkich, szybkich łodzi desantowo szturmowych CB80.

Jako pierwszy do brzegu zbliżył się okręt transportowo – minowy ORP „Lublin” z którego wjechał na wodę polski transporter gąsienicowy PTS (o numerze SI-10040). Ten stary pojazd należący do Marynarki Wojennej bez problemów dotarł na brzeg naprowadzony przez zwiadowców i w bezpiecznym miejscu wysadził żołnierzy fińskiej piechoty morskiej.

Później zdecydowano się powtórzyć tą operację w drugą stronę - bez desantu. Transporter z powodu dużego wiatru z problemami podchodził do okrętu, którego opuszczona rampa wykonywała stosunkowo duże ruchy pionowe.

Ostatecznie do środka pojazdu dostała się woda i PTS bardzo szybko zatonął. Na szczęście nikomu się nic nie stało i dwuosobowa załoga została bardzo szybko podniesiona z wody przez ratowników.

Incydent został bardzo mocno nagłośniony przez media pomimo, że przy tak dużej operacji takie wypadki mogą mieć miejsce. Zdarzenie pokazało jednak dobitnie, że PTS nie jest już najlepszym sprzętem do desantowania na morzu, chociaż formalnie może to robić przy stanie morza 4 i wietrze o sile do 8 w skali Beauforta. Doskonale natomiast nadaje się nadal do przerzutu ludzi, sprzętu i zwierząt (10 ton ładunku na wodzie) w trudnych podmokłych terenach – w tym np. podczas powodzi. Dlatego do momentu wprowadzenia następców dla PTS trzeba je chronić i utrzymywać w pełnej sprawności. No i myśleć rzeczywiście o bezpiecznym i nowym sprzęcie desantowym.

Małe jednostki desantowe

Kolejnymi jednostkami, które podeszły do brzegu (i to dwukrotnie) były dwa brytyjskie kutry desantowe LCVP Mk.5 (Landing Craft Vehicle Personnel), które płynęły od beytyjskiego śmigłowcowca desantowego HMS „Ocean”. Są one przewożone na tym okręcie w specjalnych wnękach na burtach (po dwie na każdą burtę) i opuszczane na wodę za pomocą żurawików. Każdy z nich ma wyporność pełną 23 t i może przenosić 38 żołnierzy piechoty morskiej (w tym 3 członków załogi) lub dwa lekkie pojazdy z prędkością 16 w (maksymalna prędkość to 25 w).

CAŁOŚĆ TUTAJ

mm