Kilka lat temu pani Anna, z powodu pijaństwa i agresywnego zachowania męża, uzyskała rozwód i ograniczenie praw rodzicielskich męża. Były mąż nie opuścił jednak mieszkania (mimo, że powodem rozwodu było znęcanie się nad rodziną będące przyczyną rozpadu więzi małżeńskiej) a gmina nie przydzieliła mu mieszkania socjalnego. Jedyne co zrobiono to wydzielenie z mieszkania jednego pokoju i zrobienie do niego osobnego wejścia. To nie uchroniło jednak pani Anny i Adasia przed agresją pijaka. Pani Anna początkowo nie wzywała policji nie mając nadziei na uzyskania skutecznej pomocy w końcu jednak nie wytrzymała. Policjantka założyła tzw. niebieską kartę dla rodzin przemocowych a sprawą zajął się kurator. Pani Anna znalazła się w hostelu dla ofiar przemocy domowej a Adaś pewnego dnia nie wrócił ze szkoły gdyż został stamtąd zabrany do pogotowia opiekuńczego. Od tego czasu kobieta widziała go tylko raz, jak mówi, był bardzo smutny bo nie rozumie dlaczego nie może być z mamą.
Pani Anna złożyła w tej sprawie zażalenie na decyzje sądu i poskarżyła się rzecznikowi praw dziecka, który podjął interwencję. Przedstawicielka sądu twierdzi, że podjęte działania mają służyć przede wszystkim dobru dziecka.
Powstaje pytanie czy dobru dziecka po traumatycznych przejściach, kiedy ojciec groził mu piłą mechaniczną, służy oddzielenie od kochającej matki? Czy dobru dziecka służy pozostawienie w mieszkaniu oprawcy a zabranie dziecka-ofiary do pogotowia opiekuńczego mimo, że chłopiec ma normalną, troskliwą matkę? Czy dobru dziecka służy zabranie go prosto ze szkoły przez obcych ludzi- gromadę urzędników i umieszczenie w placówce opiekuńczej, podczas, gdy czeka na niego troskliwa matka?
Oprócz dobra dziecka przedmiotem troski sądu powinna być również druga ofiara- matka chłopca i jej prawa. Czy jest normalne, że w Polsce nadal ofiary przemocy muszą uciekać z domu a oprawcy spokojnie sobie mieszkają we wspólnym mieszkaniu? Czy jest normalne, matka jest dodatkowo karana odebraniem jej dziecka? Czy jest słuszne, żeby w jawny sposób naruszać prawa rodzicielskie matki, która nie jest podejrzana o ŻADNE przestępstwo czy zaniedbanie wobec dziecka i arbitralną decyzją urzędnika zabierać jej dziecko?
Bezmyślne, aroganckie zachowanie urzędników, krzywdzące dzieci i ich rodziców w imię biurokratycznie pojmowanego „dobra dziecka” zdarza się coraz częściej. Do jednego dramatu, urzędnicy mający za zadanie pomagać, dokładają następny. Złożone zażalenie i interwencja rzecznika praw dziecka zapewne pomogą w szybkim powrocie Adasia do mamy ale skutki kolejnej traumy nie dadzą się tak po prostu usunąć. Nasuwa się tu pytanie świętej królowej Jadwigi, kiedy wystąpiła w obronie niesprawiedliwie potraktowanych ludzi: „A kto im łzy powróci”?

