Wszystko zaczęło się od absurdalnego tekstu Dawida Warszawskiego w „Gazecie Wyborczej”, któremu hasło PiS „Obudź się Polsko” skojarzyło się z nazistowskimi hasłami. Pisałem o tym, że w momencie, gdy PiS zacznie merytorycznie punktować rząd, zacznie się kopanie w klatkę z Kaczyńskim i utrzymujący się u władzy politycy PO dzięki antypisowskiemu paliwu dalej będą żerować na najniższych instynktach społecznych. Miałem jednak nadzieję, że tekst publicysty „GW” jest jedynie odosobnionym wybrykiem. Nie doceniłem jednak nienawiści do Kaczyńskiego. Hasło „Obudź się Polsko” źle się więc skojarzyło Rafałowi Grupińskiemu i prof. Lechowi Krzyżanowskiemu, który powiedział w wywiadzie dla dziennik.pl, że:  „Skoro inni muszą się dopiero obudzić, by pojąć, że coś złego dzieje się w naszym państwie, a ja to już od dawna dostrzegam, to znaczy, że jestem bardziej przenikliwy od innych, inteligentniejszy, nie daję się tak łatwo omamić zewnętrznym blichtrem, słowem należę do elity. Takie  uczucie równie mile odczuwano w czasach Adolfa Hitlera jak dzisiaj, wspomniany w pytaniu środek był więc równie skuteczny dawniej, co i teraz”. Wszystkich przebił jednak prof. Tomasz Nałęcz, który dziś po raz kolejny wyraził swoje oburzenie. „Występuję w obronie tych ludzi, bo oni nie wiedzieli, że im się proponuje w katolickiej Polsce iść pod hasłem skopiowanym z niemieckiego nazizmu. Nie życzę sobie, żeby w Polsce, tak boleśnie doświadczonej faszyzmem, związki zawodowe maszerowały pod hasłem "praca czyni wolnym". Albo żeby bal geologów obywał się pod hasłem "nocy kryształowej"- powiedział profesor z kancelarii prezydenta RP w Radio Zet.


Czujecie Państwo to porównanie? Nikt nie nazywa oczywiście PiS wprost partią faszystowską czy nazistowską. Jednak w zawoalowanej formie sączy się jasny przekaz o PiS-ie, jego hitlerowskim haśle, płonących pochodniach na Krakowskim Przedmieściu i sojuszem z o. Rydzkiem, który już zawsze będzie kojarzony z antysemityzem. To wszystko ma budować odpowiedni przekaz, który jeszcze bardziej obrzydzi PiS Polakom i spowoduje, że fatalnie rządząca PO będzie zawsze lepsza niż (prawie) zbrodniarz Kaczyński. Niestety taka narracja jest żonglowaniem granatami bez zawleczki. Mowa nienawiści, którą uprawia prof. Nałęcz czy jemu podobni osobnicy może doprowadzić do kolejnej tragedii, którą już obserwowaliśmy. Jak widać tych ludzi nic nie nauczyła masakra w łódzkim biurze PiS. Niczego ich nie nauczył morderca, którzy wykrzykiwał, że chce zabić Jarosława Kaczyńskiego. Niczego ich nie nauczyła zwierzęca nienawiść hołoty na Krakowskim Przedmieściu, która traktowała modlących się pod krzyżem ludzi niczym niemiecka tłuszcza Żydów w latach 30 -tych. A może ona właśnie ich czegoś nauczyła? Zgroza.


Oczywiście można zawsze napisać, że druga strona nie jest lepsza, bo również wyborcy PiS porównują posłów PO do zdrajców o bolszewików i jest to takie samo odczłowieczenia oponenta. Nie ma tutaj jednak symetrii. Porównywaniem PiS do nazistów zajmują się autorytety, znani politycy i publicyści, którzy kształtują poglądy wielu ludzi. Również tych z problemami emocjonalnymi. Nikt ze znanych polityków czy poważnych prawicowych publicystów nie porównuje polityków PO do morderców i ludobójców, co zdarza się na jedynie na forach internetowych czy ( marginalnie) na manifestacjach. Jest to więc różnica.


„Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami” pisał Carlos Ruíz Zafón. Oni się tej nienawiści już nauczyli. I teraz karmią nią resztę Polaków. To wszystko się fatalnie skończy…

 

Łukasz Adamski