„World Population Prospects” z 2010 r. przewiduje, że do 2100 na świecie będzie ponad 10 mld ludzi. Eksperci ONZ uważają, że jeśli globalna płodność wzrośnie zaledwie o „połowę dziecka” na kobietę, wówczas liczba ludności w sumie może wzrosnąć do roku 2100 aż do poziomu 16 mld. 


Eksperci nawołują więc do zapewnienia "powszechnego dostępu do zdrowia reprodukcyjnego". Pod tym dostępem organizacja rozumie promocję aborcji, antykoncepcji i szczepionek, które niektórzy uważają za przyczynę bezpłodności. – Prognozy demograficzne podkreślają pilną konieczność zapewnienia bezpiecznego i skutecznego planowania rodziny dla 215 milionów kobiet, które nie mają do niej dostępu – mówi dyrektor wykonawcza UNFPA, dr Babatunde Osotimehin. Dodała ona również, że należy „zainwestować  w fundusze, które umożliwią kobietom i mężczyznom dostęp do środków, pozwalających im na praktykowanie prawa człowieka do decydowania o liczbie dzieci, jaką chcą posiadać”.



Prezes waszyngtońskiego Population Action International nazwała nowe prognozy „przebudzeniem, wzywającym rządy państw do powszechnego ułatwienia dostępu do antykoncepcji. Jej zdaniem powszechny dostęp do antykoncepcji, to szansa na "zdrowsze życie" i lepszą "ochronę naszej planety".



– Kobiety, zamiast tego wolą ułatwienie dostępu do lepszej opieki zdrowotnej dla siebie i swoich rodzin. Ich apele są ignorowane przez kontrolerów ludności z UNFPA i innych organizacji, którzy nie chcą ratować życia, ale zmniejszać liczbę ludności na świecie – mówi jednak Steven Mosher z  „Instytutu Badań nad Ludnością” i zauważa, że  od 1800 r., kiedy na świecie było 1 mld ludności, wraz ze wzrostem tej liczby, stale rósł dochód, wydłużała się średnia wieku, poprawiał się dostęp do edukacji itp. Dlatego też przyrost ludności nie jest problemem.


– Powinniśmy przestać finansować programy kontroli populacji, a zamiast tego zwrócić uwagę na realne problemy, takie jak malaria, tyfus, HIV/AIDS – dodał Mosher.


Ł.A/ LifeSiteNews