Kwestia losów prezydenckiego tupolewa była tematem licznych kontrowersji. Dziś zespół Macieja Laska udostępnił zdjęcia elementów kokpitu.
Kokpit w momencie katastrofy znalazł się, jak czytamy na portalu rp.pl, "pod spodem" i dlatego uległ całkowitej dezintegracji przyjmując na siebie większą część uderzenia.
"Kabina pilotów była pierwszą częścią kadłuba samolotu, która uderzyła w ziemię. Dlatego przyjęła na siebie największą część energii zderzenia i uległa praktycznie całkowitej dezintegracji" - tłumaczy rządowy zespół, którego przewodniczącym jest Maciej Lasek.
"Przede wszystkim kokpit nie zginął. Leżał na miejscu katastrofy, koło brzóz za którymi był płomień, gdzie się dopalało paliwo. Został zmiażdżony przez część konstrukcji samolotu, przez co w trzecim, czy czwartym dniu został odkryty po podniesieniu części samolotu przez dźwigi. Wtedy znaleziono kokpit i wszystkie elementy z kokpitu" - tłumaczył ppłk Robert Benedikt, który był na miejscu wypadku.
ToR/rp.pl
