Różnica między oboma kandydatami była niewielka. Zwycięzca otrzymał 547 głosów, a pokonany jedynie o 17 mniej.

Pawlak wszedł na mównicę i pogratulował swojemu Piechocińskiemu. - Kongres zdecydował. Dla mnie kierowanie stronnictwem to było siedem wspaniałych lat – stwierdził. A później dodał, że fundamentalnie nie zgadza się z wizją swojego następcy i zdecydował, że złoży dymisję ze stanowiska wicepremiera i ministra gospodarki.


Piechociński powiedział, że demokracja i PSL potrzebuje Pawlaka. Nalegał, by wicepremier nie podejmował decyzji pochopnie. - Jesteś wicepremierem i ministrem gospodarki. Tak powinno pozostać - przekonywał Piechociński.

Kilkakrotnie dziękował Pawlakowi za to, co zrobił dla stronnictwa, przypominał, że to Pawlak w 2007 r. doprowadził PSL do władzy i podkreślał, że także teraz powinni wszystko robić razem. - Nie czuję się prezesem, ale sługą i w podzięce przed całym stronnictwem tym gestem się posłużę - powiedział na koniec Piechociński i ukląkł przed delegatami i mównicą.

 

TPT/Wyborcza.pl