Z badań wynika, że 90 proc. Niemek pragnie być niezależnymi finansowo. Niewiele mniej widzi siebie na kierowniczych stanowiskach. Zmiany prawne powodują, że do pracy będą też musiały pójść samotnie wychowujące swe dzieci rozwódki.

 

Czterdziestoletnia rozwódka, wychowuje siedmioletniego syna i pracuje jako nauczycielka w szkole. Zarabia ponad 2,1 tys. euro miesięcznie. Jako samotna matka otrzymuje od państwa dodatkowo 154 euro oraz 380 euro alimentów od męża. - To za dużo - stwierdził jej były mąż. Wsparł go Sąd Najwyższy i uznał, że rozwiedzione kobiety powinny pracować, a nie liczyć na wieczną pomoc swych byłych mężów - pod warunkiem że państwo zadba o opiekę nad dziećmi.

- Model niemieckiej rodziny ulega szybszym przemianom, niż nam się wydaje - mówi Hans Bertram, socjolog z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie.

Jeszcze dwa lata temu było inaczej. - Chce zdegradować kobiety do roli maszyn do rodzenia dzieci! - grzmiał biskup Walter Mixa, komentując plan minister ds. rodziny Ursuli von der Leyen potrojenia liczby miejsc w przedszkolach, aby kobiety mogły kontynuować karierę zawodową. - Dzieci do żłobków, kobiety do pracy - jak w NRD? - oburzała się część mediów. Dzisiaj minister von der Leyen, matka siedmiorga dzieci, jest jednym z najbardziej popularnych w Niemczech polityków. Nawet antyfeministki złożyły broń i uznały realia. Z badań wynika, że 90 proc. Niemek pragnie być niezależnymi finansowo. Niewiele mniej widzi siebie na kierowniczych stanowiskach.

- Naszym zadaniem jest obecnie poprawa płac kobiet - zapowiada pani minister von der Leyen, która wydaje się już nie mieć wrogów w swej konserwatywnej CDU. Okazuje się, że płace Niemek są o prawie jedną czwartą niższe od zarobków mężczyzn, przy średniej w UE sięgającej 15 proc. Samotne matki mogły do tej pory w ogóle nie pracować do ukończenia przez dzieci siódmego roku życia, po czym przez następne osiem lat mogły szukać zajęcia na pół etatu. Teraz muszą szukać pracy, gdy dziecko kończy trzy lata.

 

JaLu/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »