Jak poinformowała nas cztelniczka Portalu Poświęconego, fora internetowe już obiegła informacja o złych, bezdusznych i wyrachowanych katolach, przez których obłąkańczą idee fix, zginęła niewinna osoba. Kolejna ofiara czarnych.Może ktoś policzy ile dziennie ludzi umiera "za wiarę", Za to mogli skasować za 2 pogrzeby jednocześnie, itd. Znów mamy do czynienia z paradą antyklerykałów, którzy nawet aferą Amber Gold potrafią obciążyć Kościół, a więc co dopiero śmierć niewinnej osoby...

 

Matka dziewczyny - Rosa Hernandez starała się przekonać rząd i lekarzy do ratowania jej córki. - Życie mojej córki jest pierwsze. Wiem, że (aborcja - red.) jest grzechem i że jest to sprzeczne z prawem... Ale zdrowie mojej córki jest pierwsze - apelowała zrozpaczona matka. Lekarze odmawiali jednak stosowania chemioterapii. Kiedy w końcu rozpoczęto leczenie, ciało dziewczyny nie chciało jednak przyjąć transfuzji krwi, odrzucało również chemioterapię. W efekcie nastolatka zmarła w trzynastym tygodniu ciąży. Tuż przed śmiercią poroniła.

 

Oczywiście media nie omieszkały podkreślić, że według art. 37 dominikańskiej konstytucji "prawo do życia jest nienaruszalne od momentu poczęcia, aż do śmierci", co tamtejsze sądy zinterpretowały jako ścisły zakaz aborcji. Na echo informacji - podanej w takiej formie - nie trzeba było długo czekać. Znów oberwał Kościół, który wszelkiej maści antyklerykałowie widzą mniej więcej w ten sam sposób, co twórca filmu "Aleksander Newski" czyli bezdusznych okrutników, którzy mogą rywalizować jedynie z bohaterem kultowego "Nosferatu - symfonia grozy".

 

Mało kto jednak zauważył, że Kościół daje kobiecie prawo leczenia, a śmierć 16-letniej dziewczyny jest wynikiem głupoty lekarzy, a nie Kościoła. Jak wiadomo, "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu". Niestety w wyniku wypaczonej pryncypialności lekarzy, nie tylko, nie udało się uratować nienarodzonego dziecka, ale również jego matki.

 

W tym miejscu warto przytoczyć słowa Pelegrin Castillo twórcy domonikańskiego prawa antyaborcyjnego, którego cytuje TVN 24. Castillo zaznacza bowiem, że konstytucyjny zakaz nie przeszkadza w leczeniu pacjentki, ale zapobiega jedynie praktykowaniu aborcji. - To jest sztuczna debata. W konstytucji lekarze wyraźnie są zobowiązani do leczenia pacjenta. Oni nie muszą się o nic martwić. Mają mandat ochrony jednego jak i drugiego życia - powiedział Castillo.

 

Aleksander Majewski