Według portalu "W Obronie Krzyża", Jan Klusik doznał w połowie sierpnia urazu klatki piersiowej, gdy czuwał pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Próbował wówczas ochronić własnym ciałem jedną z modlących się pod krzyżem kobiet. Napastnik kopnął pana Jana w klatkę piersiową. Cios złamał mu żebra i spowodował, że mężczyzna miał kłopoty z oddychaniem.
Jego rodzina i przyjaciele przyznają, że pan Jan był chory na serce, a po uderzeniu przez chuligana skarżył się na pęknięte żebra. - Janek powiedział nam, że ma pęknięte żebra, ponieważ odczuwa identyczne objawy, jakich kiedyś już doznał z takim skutkiem – wspomina Antoni Klusik, brat zmarłego. Jerzy Łysiak, przewodniczący zarządu OSPN, informuje, że śmierć pana Jana nastąpiła w sposób nagły, kiedy odwiedzał znajomego w Opolu. - Miał chore serce i od dawna był na nie leczony - zauważa Łysiak. - Zasłabł, być może był to zawał. Wezwani ratownicy pogotowia określili to jako zatrzymanie akcji serca - dodaje Antoni Klusik.
Jan Klusik w latach 80. był działaczem podziemia antykomunistycznego.
Ł.A/Nasz Dziennik/Niezalezna.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
