Podczas udzielania błogosławieństwa neoprezbiterów wraz ze swoim bratem. Ale tego książka hiszpańskiego dziennikarza Erica Frattiniego już nie podaje. Autor donosi natomiast, że "istnieje zdjęcie, na którym widzimy przyszłego papieża w sutannie, wyciągającego dłoń w nazistowskim pozdrowieniu" - opisuje sprawę "Rzeczpospolita".
Nic dziwnego, autor "Świętego Przymierza" i "Sekretów Watykanu" wykorzystuje przecież medialną koniunkturę. Tropi tym razem wszelką pedofilię, sodomię, homoseksualizm i kazirodztwo wśród papieży "od świętego Piotra po Benedykta XVI" – jak głosi reklama książki w internetowej księgarni wysyłkowej. Obecnemu papieżowi Frattini nie może zarzucić żadnych seksualnych bezeceństw, zamieszcza więc "kompromitującą" fotografię.
Na końcu książki można obejrzeć to zdjęcie wraz z wyjaśnieniem, że autorowi nie udało się dotrzeć do osoby, która je zrobiła, ani sprawdzić, czy nie jest to fotomontaż. Fotografia ma pochodzić z 1944 lub 1945 roku, gdy przyszły papież miał 17–18 lat. Joseph Ratzinger w sutannie ze stułą stoi na tle ołtarza i wykonuje gest, który przypomina pozdrowienie "Sieg Heil".
Problem w tym, że Frattini - "profesor dziennikarstwa na uniwersytecie w Madrycie, autor licznych telewizyjnych dokumentów, pasjonat historii, obsesyjnie dbający o dochowanie wierności prawdzie" - jak wynika z opisu autora na okładce, nie zajrzał nawet do Wikipedii, nie mówiąc o oficjalnych stronach Watykanu. Mógłby tam wyczytać, że Joseph Ratzinger został wyświęcony na kapłana w 1951 roku, a więc w latach 1944-1945 nie mógł odprawiać Mszy.
Dziwne również, że nie dotarł do oryginału, który pochodzi z 1951 roku, a wydawca nie sprawdził autentyczności fotografii. Na oryginale obu braci Ratzingerów błogosławi wiernych podczas udzielania błogosławieństwa neoprezbiterów w bawarskim Traunstein (Joseph i Georg Ratzinger otrzymali święcenia kapłańskie tego samego dnia). Robią to, wyciągając przed siebie obydwie ręce.
Dwa lata temu książka wyszła w podobnej formie w wersji hiszpańskiej. Gdy tylko ukazała się we Włoszech, oszustwo wykrył natychmiast watykanista gazety "Il Giornale" Andrea Tornielli.
AJ/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

