Gazeta Polska Codziennie pisze, że "Bronisławowi Komorowskiemu od kilku lat w podróżach krajowych i zagranicznych towarzyszy lekarz kardiolog. Stan zdrowia głowy państwa i kandydata PO w tych wyborach to od lat najściślej strzeżona tajemnica, mimo że on sam przed wyborami prezydenckimi w 2010 r. postulował, aby kandydaci przedstawiali informację „o nieistnieniu schorzeń czy jakichś mankamentów, które mogłyby w sposób bezpośredni rzutować na sprawowany przez nich urząd”."
„Uważam, że dobrze by było, gdyby kandydaci na prezydentów przynajmniej przedstawiali jakąś informację o nieistnieniu schorzeń czy jakichś mankamentów, które mogłyby w sposób bezpośredni rzutować na sprawowany przez nich urząd. Na przykład zdolność do kojarzenia, sprawność umysłowa” – mówił 20 lutego 2010 r. Bronisław Komorowski. Sam jednak odmówił opublikowania swoich wyników badań: „Przewlekła choroba Bronisława Komorowskiego jest wśród pracowników Kancelarii Prezydenta tajemnicą poliszynela: wszyscy o niej wiedzą, ale o niej nie mówią. Właśnie z powodu swoich przewlekłych schorzeń prezydent Komorowski zadecydował, że wiedza o jego stanie zdrowia będzie zastrzeżona. Zmienił także klinikę – leczy się w szpitalu MSWiA, a nie jak jego poprzednicy w warszawskim szpitalu wojskowym przy ul. Szaserów” – pisała w maju 2011 r. „Gazeta Polska”.
Dziś mamy kolejne informacje o zdrowiu Komorowskiego. Okazuje się, że problemy zdrowotne głowy państwa są coraz poważniejsze. Jak pisze niezalezna.pl: "to właśnie przewlekła choroba serca ma być przyczyną raz senności, raz nagłego pobudzenia, jakie widać w publicznych wystąpieniach głowy państwa, czy w brakach w pamięci. Kandydat PO nawet na własnych konwencjach usypia, co widać było wczoraj w Sopocie, gdzie zorganizowano oficjalne zakończenie kampanii prezydenckiej".
Dziennikarze niezaleznej.pl wysłali do kancelarii prezydenta zapytanie dot. stanu zdrowia Komorowskiego. Oczywiście nie dostali żadnej odpowiedzi.
mm/niezalezna.pl

