W czeskiej stolicy zostanie w piątek odsłonięty pomnik Ryszarda Siwca, który dokonał samospalenia w proteście przeciwko najazdowi wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku.

Obelisk ku czci Siwca zostanie odsłonięty w Pradze, przed siedzibą Instytutu Badań Reżimów Totalitarnych. Fundatorem pomnika jest Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Uroczystość odsłonięcia organizuje natomiast Instytut Polski w Pradze.

Monument wykonano z czarnego marmuru, ma dwa metry wysokości. Na ścianach obelisku znajduje się napis w trzech językach – polskim, czeskim i angielskim. Napis głosi: "Ryszard Siwiec (1909-1968), były żołnierz Armii Krajowej, w akcie sprzeciwu wobec wkroczenia wojsk Układu Warszawskiego na terytorium Czechosłowacji dokonał samospalenia. W imię prawdy złożył najwyższą ofiarę".

W uroczystości odsłonięcia pomnika wezmą udział m.in.: wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert oraz czeski wicepremier Radek John.

Ryszard Siwiec był żołnierzem Armii Krajowej, filozofem, księgowym, pochodził z Przemyśla. 8 września 1968 roku brał udział w Warszawie w ogólnopolskich dożynkach na Stadionie Dziesięciolecia. Wtedy na oczach 100-tysięcznego tłumu dokonał samospalenia. Oblał się benzyną i podpalił, krzycząc m.in.: "Protestuję!", "Niech żyje wolna Polska". Przedtem rozrzucił na trybunał stadionu ulotki z apelem protestacyjnym. Zmarł w wyniku oparzeń, po kilku dniach pobytu w szpitalu.

Przed swoim wyjazdem do stolicy Ryszard Siwiec nagrał manifest. - Ludzie, w których może jeszcze tkwi iskierka ludzkości, uczuć ludzkich, opamiętajcie się! Usłyszcie mój krzyk, krzyk szarego, zwyczajnego człowieka, syna narodu, który własną i cudzą wolność ukochał ponad wszystko, ponad własne życie, opamiętajcie się! Jeszcze nie jest za późno! - mówił w swoim apelu.

W swoim ostatnim liście do żony pisał: "Wybacz, nie można było inaczej. Po to, żeby nie zginęła prawda, człowieczeństwo, wolność – ginę, a to mniejsze zło niż śmierć milionów. […'/> Kochane dzieci nie dokuczajcie mamie, uczcie się, bo to wasze najważniejsze zadanie na teraz. Niech was Bóg ma w swojej opiece."

W PRL akt protestu Siwca został wyciszony. SB skonfiskowała, lub zniszczyła, wszelkie zdjęcia, na których znalazł się Ryszard Siwiec. Nikt oprócz najbliższej rodziny nie mógł odwiedzić go w szpitalu. Świadkom, którzy byli na Stadionie, wmawiano, że doszło do tragicznego wypadku, któremu winien był wypity przez Siwca alkohol. Rozsiewano również plotki o rzekomej chorobie psychicznej Siwca.

Prawda o proteście Ryszarda Siwca została ujawniona w 1969 roku przez Radio Wolna Europa, jednak jest ona znana w szerzej właściwie dopiero od 1989 roku.

żar/Tvn24.pl/Polskieradio.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »