I mimo żartobliwej formy opisu tekstu filozofki i etyczki, nie jest to żart. Środa naprawdę ubolewa, że Kościół nie potępił, tak ostro jak ona sama i usłużne media, ludowców. „Czy podczas niedzielnych mszy któryś z biskupów poruszy temat braku cnót chrześcijańskich wśród polityków? Czy potępi grzechy takie jak pycha, hucpa, zachłanność, brak przyzwoitości? Czy księża poświęcą choć chwilę uwagi złu nepotyzmu, korupcji i układów w PSL? Nie sądzę. Tu, Kościół krył się będzie za swoją rzekomą apolitycznością. PSL wszak chodzi do Kościoła i daje na Kościół. Nie ma mowy o krytyce!” - oznajmia Środa.
A dalej przekonuje, że „moralność katolicka już dawno temu została zredukowana wyłącznie do "wartości" mających polityczne wzięcie a więc do: (1) "życia poczętego" (od czasów ZCHN na potępieniu aborcji robi się polityczną karierę), do (2) "życia naturalnie poczętego" (na penalizacji in vitro Kaczyński chce rewitalizować swoje ugrupowanie, gdy było silne, in vitro nikogo w PiSie nie interesowało), do głoszenia (3) "wolności dla biznesmena Rydzyka" (biznes Rydzyka może przecież stanowić potężne wsparcie wyborcze prawicy ), do ochrony (4) "teorii o zamachu w Smoleńsku" (to ważny polityczny symbol jednoczący prawicę z Kościołem, silniej nawet niż symbole religijne), do (5) obrony "narodu" (okrojonego do zwolenników jednej, ewentualnie dwóch partii), do (6) konieczności budowania pomników Lechowi Kaczyńskiemu oraz kolejnych kościołów (co stanowi chyba jedyną aspirację kulturową prawicy i episkopatu razem wziętych), do (7) promowania "gowinowskiej" rodziny (rozumianej jako instytucja tradycyjna, zamknięta, hierarchiczna, patriarchalna, bogobojna, poza normami równości i sprawiedliwości) do (8) traktowania Polski jako skansenu XIX wiecznych wartości, zabobonów, stereotypów i martyrologii, do (9) wspierania zasady "kto nie z nami ten przeciw nam" (co stanowi nowatorską polityczną interpretację "miłości bliźniego"), wreszcie do swoistej sakralizacji telewizji Trwam, której "obrona"- w najbliższym czasie - będzie napędzała życie religijne w Polsce - oto wokół czego oscyluje dziś "moralna refleksja" i nowy "dekalog" kleru i hierarchów”.
„Nieuczciwość? Nieprzyzwoitość? Polityczna hucpa? Przemoc? Dyskryminacja? Nierówności i wykluczenie? Miłość bliźniego? Troska o tych którzy znajdują się w gorszym położeniu (ale są poza PiS)? Nawoływanie do porozumienia, kompromisu, wzajemnej życzliwości? To nie są tematy, które by dziś jakkolwiek inspirowały Kościół, jego hierarchów czy proboszczy. Prawdopodobnie Kościół już nigdy tymi tematami się nie zainteresuje. Za bardzo tkwi w politycznych grach” - dodaje Środa.
A ja ze swojej strony nie mogę nie napisać, że jest prosty powód, dla którego Kościół PSL zajmować się nie musi. Jego potępieniami zajmują się wystarczająco mainstreamowi dziennikarze, którzy na potrzeby uderzenia w ludowców przybierają togi katonów i przypominają sobie, że nepotyzm czy polityczne wykorzystywanie stanowisk jest złe, o ile nie jest dokonywane przez PO. Ci ludzie o mordowane dzieci się nie zatroszczą i dlatego potrzebny jest Kościół, by ktoś chciał ich bronić.

