Profesora rozpoczyna od słów zrozumienia dla młodego Tuska. Czasy są tak ciężkie, że aż trudno nie wykorzystać znanego nazwiska. A moralności też nie miał kto młodziana nauczyć – sugeruje Środa. Kto zaś za to odpowiada? Oczywiście zły Kościół. „Ale też naprawdę nie ma się co dziwić! Bo niby skąd mają czerpać wiedzę o złu nepotyzmu, kiedy ze wszystkich stron słyszą pochwałę rodziny i polityki prorodzinnej? Nikt nigdzie nie tylko nie uczy ich standardów moralności życia publicznego, ale mało kto w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, że istnieją inne moralne regulatory naszych zachowań niż Dekalog, pielgrzymka i modlitwa” - oznajmia Środa.
Środa okazuje się też być fachowcem od zawartości lekcji religii w szkołach. „To szkoła powinna na zajęciach z etyki uczyć moralnych zasad demokratycznego społeczeństwa, które często są inne niż te, które regulują życie w rodzinie. W ramach zajęć katechezy (''a imię ich milion'' i w szkole pełnią jedyną funkcję wychowawczą) nie ma lekcji poświęconych takim ważnym demokratycznym wartościom, jak bezstronność, równość, konkurencyjność, rzetelność pracy, sprawiedliwość (doczesna), przejrzystość, skrupulatność finansowa, punktualność czy oszczędność. A powinny być. Tak jak powinny być zajęcia z etyki życia gospodarczego czy politycznego a także warsztaty, których celem byłoby kształtowanie postaw tolerancji wobec ''obcych'' (imigrantów, cudzoziemców, Romów, również homoseksualistów), bo bez tego będziemy jednym z najbardziej ksenofobicznych społeczeństw w Europie. Niedzielna deklaracja ''miłości bliźniego'' i XVI-wieczny mit ''polskiej tolerancji'' nie wystarczą! Obowiązkiem szkoły jest również prowadzenie edukacji seksualnej. Bo ani rodzina, ani Kościół tego nie załatwią” - dodaje Środa.
Dalej postuluje zaś lekcje edukacji seksualnej od przedszkola, które mają być lekiem na całe zło. „Ale bez szeroko rozumianej edukacji seksualnej od przedszkola do matury będziemy mieli i coraz więcej przypadków pedofilii, i niechcianych ciąż oraz tragedii typu ''matka Madzi''. Tak jak bez solidnej edukacji obywatelskiej i etyki będziemy mieli ciągle nepotyzm i degradację życia obywatelskiego. Pewne postawy można ''wyssać z mlekiem matki'', inne - z pasem tatusia, jeszcze inne można zapewne przyswoić w kościele, natomiast o standardy życia obywatelskiego, politycznego i gospodarczego powinna dbać nowoczesna szkoła. I dzisiejsza władza, być może dzięki perypetiom własnych dzieci, powinna wreszcie zdać sobie z tego sprawę” - dodaje.

