Lech Wałęsa powiedział: - Dowiemy się, że zdecydowała nieodpowiedzialności Kaczyńskich. To nieszczęście spowodowała próba rozpoczęcia kampanii wyborczej od wizyty w Katyniu. Na to trzeba dowodów. I te dowody się znajdą, jeśli taki będzie interes rosyjski czy amerykański. Oni mają wszystko nagrane. Kiedy to wyjdzie, oczywista prawda stanie przed oczami wszystkich. Jarosław Kaczyński nie wytrzyma psychicznie, kiedy trzeba będzie spojrzeć w oczy rodzinom ofiar tej katastrofy. Dlatego - przekonuje Wałęsa - Kaczyński opowiada o zamachu. - Zamach jest mu potrzebny, bo daje mu usprawiedliwienie - dodaje.
Wałęsa na swoje tezy nie ma żadnego dowodu. Sam przyznaje się, że bardziej kieruje się intuicją i logiką niż materialnymi dowodami, ale uważa, że te istnieją. - Jak można nie kontrolować rozmów, gdy mamy tak rozwiniętą technikę? - pyta retorycznie.
- (...) Znam Kaczyńskich doskonale. Wiem, że Lech nie robił żadnego ruchu bez konsultacji z Jarosławem. To był jakiś kompleks. Wszystkie decyzje należały do Jarosława. Ta o lądowaniu też. W jakimś sensie szkoda mi Jarosława, z drugiej, cała ta rozgrywka wokół katastrofy jest koszmarna. Była komisja. Powinniśmy wierzyć ludziom, którzy badali tę katastrofę - mówi we "Wprost".
Cóż, pozostaje życzyć Lechowi Wałęsie na Święta Bożego Narodzenia zdrowia tego fizycznego jak również psychicznego.
sm/Wprost
